ROZDZIAŁ XI
Położyłam się w pustym już pokoju mojego małego synka. Wdychając zapach, by utrwalić go już na zawsze. Ktoś cicho zapukał w drzwi .
- Proszę – powiedziałam zachrypniętym głosem.
W progu pojawiła się głowa Kuby. Podszedł do łóżka i delikatnie mnie objął.
- Co teraz mamo? – zapytał cichutko.
- Nie wiem – wtuliłam się w jego ramiona – To wszystko jest takie trudne.
- Ja zawsze będę przy Tobie – westchnął cicho – On też.
- Wiem skarbie – łzy znów cisnęły mi się do oczu – Chciałabym cofnąć czas.
- Nie martw się mamo – poklepał mnie po plecach delikatnie – Potrzebujesz odpoczynku.
Spojrzałam na mojego chłopca. Dlaczego to on jest tym silnym? Chciałabym móc go pocieszać, ale tak ciężko mi wypowiedzieć jakieś słowa. Może rzeczywiście potrzebowałam odpocząć? Samotnie. Pozbierać myśli, aby nie zwariować.
- A dacie sobie radę beze mnie? – zapytałam.
- Damy. – odparł stanowczo – Jedź na plażę, wiem jak lubisz to miejsce.
- Przepraszam – szepnęłam – To ja powinnam być Twoim wsparciem.
Kuba spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się smutno.
- Wszyscy musimy być silni – stwierdził – Ale nie martw się, zajmę się tatą.
- On też bardzo to przeżywa – położyłam mu rękę na głowie – Tylko tego nie pokazuje. Bądź przy nim.
- Wiem – wstał – Dobranoc. Kocham Cię.
Odwrócił się do drzwi.
- Kuba? – stanął nieruchomo plecami do mnie – Słyszałeś naszą rozmowę prawda?
Gula w gardle była niemożliwa do przełknięcia.
- Tak. Słyszałem. – odpowiedział – Nie martw się proszę.
- Jestem złą matką, tak strasznie mi przykro. – schowałam twarz w dłoniach.
Nawet nie pomyślałam o Kubie podczas tej kłótni. Co ja zrobiłam?
- Mamo.. – zaczął – Nie jestem pewien co mam powiedzieć. Nie mam do Ciebie żalu, nie jestem zły a już na pewno nie uważam że jesteś okropna . Przykro mi, że tak się stało , ale nie mogę was na siłę zatrzymać przy sobie. Jesteście dorośli i najlepiej wiecie co powinniście robić.
- Jeszcze raz przepraszam i dziękuję. Jesteś wspaniały kochanie. – przytuliłam go mocno – Jutro porozmawiam z tatą.
- Ok – zamknął drzwi wychodząc.
Może rzeczywiście potrzebuje odpocząć? Nie załata to dziury w moim sercu, ale pozwoli pozbierać myśli.
Mamy taki mały dwupokojowy domek niedaleko plaży. O tej porze roku nie ma tam nikogo. Nie chce uciekać od problemów i nie chce zostawiać chłopaków samych, ale jak tak dalej pójdzie to zwariuje.
Położyłam się spać, całą noc wierciłam się i balansowałam na granicy jawy i snu. Dwa razy zerwałam się przerażona, nie wiedząc jednak z jakiego powodu. Wstałam około piątej nie chcąc się dłużej męczyć. Zrobiłam wszystkim śniadanie i usiadłam z kubkiem gorącej kawy. Byłam zmęczona, moja głowa pękała głuchym pulsującym bólem. W gardle wciąż miałam gule, która była wręcz zaproszeniem do kolejnych łez.
Około 8 do kuchni wszedł Tomek. Wyraźnie speszony moją obecnością, odwrócił się w stronę racuchów, które zrobiłam.
- To dla was. – zaczęłam.
- Dziękuję.
- Chciałam z Tobą porozmawiać. – powiedziałam – To ważne.
- Po wczorajszej rozmowie nic mi już nie straszne – uśmiechnął się smutno.
- Nie chciałam, żeby tak wyszło. – szepnęłam – Przepraszam.
- Nie przepraszaj – usiadł na krześle przede mną – Niestety to prawda, że nie czujemy do siebie tego co kiedyś. I chociaż ciężko będzie mi się odnaleźć w nowej sytuacji, chce abyśmy zostali przyjaciółmi. Na zawsze zostaniesz w moim sercu Sam.
- A Ty w moim – uśmiechnęłam się – Ale nie o tym Chciałam porozmawiać.
- Śmiało – zachęcił mnie.
- Chciałbym wyjechać na tydzień lub dwa – wykrztusiłam na jednym oddechu – Do naszego domku.
- Czemu? – spytał zdziwiony.
- Musze odpocząć w samotności, bo powoli tracę zmysły. – spuściłam wzrok na blat – wszystko tutaj krzyczy do mnie. Głowa mi już pęka i nie mogę się na niczym skupić.
- A Kuba?
- To był jego pomysł i chociaż wstyd mi prosić o to, to wydaje mi się, że właśnie tego mi trzeba.
Tomek zamyślił się na chwilę, po czym spojrzał na mnie uważnie.
- Mogłem się domyślić, że to jego sprawa. – zażartował – Wszyscy wiemy jak kochasz ten domek. Cisza, spokój i morze. Czego chcieć więcej?
- Jesteś pewny, że sobie poradzisz? – szepnęłam – Nie chce was zostawiać w potrzebie.
- Sam – przerwał mi – Pomyśl chociaż raz o sobie. Wiemy gdzie będziesz i mam Twój awaryjny numer, wiec w każdej chwili będę mógł się do Ciebie odezwać.
Wstałam i bez słowa go przytuliłam.
- Dziękuję.
- Nie martw się – westchnął głęboko – Dobrze Ci to zrobi.
Pocałował mnie delikatnie w czubek głowy i spojrzał w oczy.
- Damy radę, tylko wróć cała i zdrowa.

Comments (0)
See all