Please note that Tapas no longer supports Internet Explorer.
We recommend upgrading to the latest Microsoft Edge, Google Chrome, or Firefox.
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
Publish
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
__anonymous__
__anonymous__
0
  • Publish
  • Ink shop
  • Redeem code
  • Settings
  • Log out

DRUGIE DNO [PL.]

Performance

Performance

Feb 09, 2025

This content is intended for mature audiences for the following reasons.

  • •  Drug or alcohol abuse
  • •  Blood/Gore
Cancel Continue
Sprzedaż pierwszej partii była kluczowa. Brat Ekko umówił się w jednej z obskurnych dziupli na tyłach miasta, gdzie roiło się od ludzi, których nie chciałbyś spotkać w ciemnej uliczce. Tam właśnie miał czekać Hi-Kimura.

Kiedy Ekko wszedł do środka, zobaczył go od razu. Wysoki, długowłosy gość w rozpiętym garniturze. Nie wyglądał jak typowy gangster – bardziej jak szalony artysta, który przypadkiem wplątał się w szemrane interesy.

— „Słyszałem, że masz coś ciekawego,” powiedział Hi-Kimura, obracając w palcach kartę do tarota.

Brat Ekko położył próbkę towaru na stole.

— „Pierwsza liga. Czystość jak łzy anioła.”

Hi-Kimura uśmiechnął się szeroko. „Podoba mi się twoja pewność siebie. Ale wiesz, interesy to gra. Proponuję tarot.”

Ekko zmarszczył brwi.

— „Jeśli przegrasz – dostajesz wpierdol. Jeśli wygrasz – 1000 kredytów.”

Brat nie zamierzał się wycofywać. Usiadł i przyjął wyzwanie. Karty poszły w ruch. Szybko okazało się, że los nie był dla niego łaskawy.

— „Wieża. Oznacza katastrofę,” powiedział Hi-Kimura, pokazując kartę z uśmiechem. „Przegrałeś.”

Brat zbladł. Właśnie miał dostać w mordę, kiedy Hank wparował do środka, zobaczył Hi-Kimurę i… rzucił się na niego.

— „TY SKURWYSYNU!” ryknął, próbując wyprowadzić cios.*

Hi-Kimura nawet się nie cofnął. Hank machał pięściami na oślep, ale każde uderzenie trafiało w powietrze. Był za pijany, żeby w ogóle celować.

Hi-Kimura westchnął teatralnie. „Lubię dawać ludziom szanse. Chcesz spróbować w pokera?”

Hank splunął na podłogę.

— „Jeśli przegram?”

— „Dostaniesz lanie.”

— „A jeśli wygram?”

— „Wygrasz.”

Hank usiadł przy stole i wziął karty. Gra trwała kilka minut, w trakcie których Hank nabrał pewności siebie. Ostatnie rozdanie. Hank rzucił karty na stół.

— „Mam… nie wiem, co mam, ale wygląda mocno!”

Hi-Kimura spojrzał na niego z litością.

— „Masz gówno. Przegrałeś.”

Hank zamrugał.

— „Co?”

— „Nie umiesz grać, Hank,” wtrącił brat Ekko, łapiąc się za głowę.

Hi-Kimura wstał, odgarnął włosy i podał im czarną wizytówkę.

— "W ostateczności – dzwoń."

Po czym obrócił się na pięcie i wyszedł, rzucając przez ramię:

— "Interesy z wami to czysta rozkosz."

Brat Ekko spojrzał na wizytówkę. Potem na Hanka, który siedział oszołomiony, jakby właśnie dowiedział się, że nie umie liczyć.

— „Coś czuję, że wpakowaliśmy się w gówno.”

Wtedy zobaczył plakat na ścianie.

Wielki napis: „POSZUKIWANY. HI-KIMURA. NAGRODA: 30 000 KREDYTÓW.”

Brat Ekko poczuł zimny dreszcz.

— „O, kurwa.”

Po powrocie.
Telefon zadzwonił późnym wieczorem, gdy brat Ekko siedział w piwnicy, próbując ogarnąć pierwszą większą dostawę. Numer nieznany.

— „Halo?”

— „Hej, słyszałem, że masz towar,” odezwał się cichy, ale dziwnie pewny siebie głos.

Brat Ekko uniósł brew.

— „Może mam, może nie. Kto pyta?”

— „Axel. Potrzebuję trochę. Możemy się spotkać?”

Brat Ekko westchnął, spojrzał na Ekko, który właśnie kończył obliczenia dotyczące składu chemicznego.

— „Dobra, podaj miejsce.”

Spotkanie miało miejsce w jednym z tych zaułków, gdzie ludzie albo robili interesy, albo kończyli z nożem w żebrach. Axel czekał oparty o ścianę.

Młody, miał może 17 lat, ale oczy jakby przeżył już kilka wojen. Zielony pasek na włosach wyglądał jak żałosna próba zachowania tożsamości, ale jego ubrania były znoszone, a skóra na rękach pełna cienkich blizn.

— „Masz kasę?” zapytał brat Ekko, podchodząc do niego.

— „Nie.”

Brat zmarszczył brwi.

— „To po cholerę mnie tu ściągnąłeś?”

Axel uśmiechnął się zbyt niewinnie, żeby to nie było podejrzane.

— „Chciałem pogadać.”

Brat Ekko sapnął.

— „Nie jestem pieprzonym terapeutą.”

— „Wiem. Ale wiesz, kto może być? Ty.”

Brat Ekko zamrugał.

— „Co?”

— „Weź mnie ze sobą.”

Brat Ekko parsknął śmiechem.

— „Kurwa, nie.”

— „No weź.”

— „Nie.”

— „Błagam.”

— „Odpierdol się.”

Axel zrobił minę zbitego psa.

— „Nie mam dokąd pójść.”

— „Nie mój problem.”

— „Będę cicho.”

— „Nie będziesz.”

— „Będę robił, co każesz.”

— „Jeszcze gorzej.”

Axel zrobił krok do przodu i spojrzał mu prosto w oczy. W tych oczach było coś, co sprawiło, że brat Ekko na sekundę się zawahał.

— „Serio, nie mam nikogo.”

Brat Ekko westchnął ciężko.

— „Pieprzę to. Chodź.”

Axel uśmiechnął się, jakby właśnie wygrał życie.

— „Wiedziałem, że jesteś dobrym człowiekiem.”

— „Nie jestem,” warknął brat Ekko, ruszając w stronę domu.

W drodze Axel nagle się odezwał:

— „Chcesz wiedzieć, czemu chcę iść z tobą?”

Brat Ekko wzruszył ramionami.

— „Nie.”

— „I tak ci powiem.”

Brat przewrócił oczami. „Oczywiście, że tak.”

Axel spojrzał w dal.

— „Miałem rodzinę. Kochającą. Matka była cudowna, ojciec surowy, ale mądry. Siostra… cóż, zawsze mnie nienawidziła, ale to norma, nie?”

— „Pewnie.”

— „A potem ojciec zdradził matkę. I wiesz, co zrobił?”

Brat Ekko spojrzał na niego kątem oka.

— „No?”

— „Skoczył z dachu. Po prostu. Bum. Koniec.”

Zapadła cisza.

— „A potem matka. Jej kochanek nie był takim miłym gościem. Zabił ją na moich oczach.”

Brat Ekko nie miał na to odpowiedzi.

— „Pies? Zabrany. Dom? Stracony. Siostra? Mnie nienawidzi. A ja?” Axel uśmiechnął się, ale było w tym coś złamanego. „Mam tylko nóż i ten zielony pasek, który zrobiłem sobie w piątej klasie.”

Brat Ekko spojrzał na niego z lekkim szokiem.

— „Kurwa…”

— „Widzisz? Może twoje życie nie jest aż tak chujowe.”

Przez chwilę szli w ciszy.

— „To, że masz przejebane, nie znaczy, że chcę, żebyś zamieszkał ze mną.”

— „Ale przecież już się zgodziłeś.”

Brat Ekko zacisnął zęby.

— „Nie cierpię cię.”

Axel się roześmiał.

— „A ja cię uwielbiam.”

Brat Ekko tego nie zauważył, ale Axel patrzył na niego zupełnie inaczej, niż na resztę świata. Ukrywał to dobrze, ale w jego oczach było coś więcej niż zwykłe przywiązanie.

Na razie jednak, cieszył się, że ma gdzie wrócić.

Piwnica była chaosem. Wszędzie leżały jakieś kable, szkło, papiery i puste puszki po piwie. W kącie stał prowizoryczny stół laboratoryjny, na którym Ekko próbował stworzyć coś, co nie wybuchnie im w twarz.

Hank siedział na skrzynce po czymś, co nielegalnie trafiło na rynek, popijając swoje wieczne piwo.

I wtedy pojawił się Axel.

Chudy, blady dzieciak z zielonym paskiem na włosach.

Wszyscy spojrzeli na niego, potem na brata Ekko, potem znowu na niego.

— „Co to, kurwa, jest?” zapytał Hank, mrużąc oczy.

— „To Axel,” odpowiedział brat Ekko 

— „A co on tu robi?”

— „Mieszka.”

Hank zamrugał.

— „Słucham?”

— „Nie pytaj.”

Hank spojrzał na Axela, potem na Viktora, potem znowu na Axela.

— „To twoje dziecko?”

Viktor wypuścił powietrze przez nos, jakby musiał naprawdę mocno się powstrzymywać, żeby kogoś nie walnąć.

— „Nie, Hank, nie jest moim dzieckiem.”

— „Czyli jednak bratanek?”

— „Boże, Hank, nie.”

Axel uśmiechnął się niewinnie.

— „Jestem sierotą. Przyssałem się do niego jak pijawka i w końcu się poddał.”

— „I co? Po prostu go przyjąłeś?”

— „Tak, Hank, przyjąłem go, bo miał wzruszającą historię i chujowy pasek na włosach.”

— „Ej!” rzucił Axel, dotykając swoich włosów.

— „No co? To prawda.”

Axel przewrócił oczami i spojrzał na Ekko.

— „Hej, a jak w ogóle ma na imię twój brat?”

Ekko spojrzał na niego, potem na brata, potem znowu na Axela.

— „Viktor.”

Axel pokiwał głową.

— „A ile ma lat?”

— „Dwadzieścia osiem.”

Nastała chwila ciszy.

Hank zamarł.

Viktor westchnął.

— „No i co się tak gapicie?”

Hank wstał. Uniósł ręce w geście totalnego szoku.

— „Czekaj, CZEKAJ.”

— „Co?” warknął Viktor.

— „Właśnie teraz, w tym momencie… po DWUNASTU LATACH w końcu dowiedziałem się, jak się nazywasz?!?”

Brat Ekko zmarszczył brwi.

— „Serio?”

— „SERIO! Ty zawsze mówiłeś ‘mój brat’, axel mówił ‘twój brat’, ty nigdy nie mówiłeś jego imienia! Ja myślałem, że on się nazywa Kurwa albo Co-ty-robisz!”

Viktor przetarł twarz dłonią.

— „Na serio jestem tu jedyną normalną osobą?”

Axel uśmiechnął się zbyt szeroko.

— „Nie, ja jestem.”

— „O panie, to mamy przesrane,” mruknął Hank.

Piwnica znów zamieniła się w chaos. Viktor próbował coś tłumaczyć, Hank śmiał się, że całe życie był okłamywany, a Axel patrzył na brata Ekko, jakby ten był jego nowym sensem życia.

I wszyscy wiedzieli, że to nie jest ostatni raz, kiedy chaos przejmie to miejsce.


wojskowynyger
Skulik

Creator

Tym razem jako zmiana nie skrócie ci całego epizodu ale dam ci coś z czego możesz zrobić teorię bo wiesz podobno Axel nie ma nikogo. Przemyśl to oczywiście nie twierdzę że może mieć kogoś wiesz zawsze mogę kłamać niczym „CRIT”

Comments (0)

See all
Add a comment

Recommendation for you

  • What Makes a Monster

    Recommendation

    What Makes a Monster

    BL 75.8k likes

  • Invisible Bonds

    Recommendation

    Invisible Bonds

    LGBTQ+ 2.5k likes

  • Touch

    Recommendation

    Touch

    BL 15.6k likes

  • Silence | book 1

    Recommendation

    Silence | book 1

    LGBTQ+ 27.3k likes

  • Primalcraft: Scourge of the Wolf

    Recommendation

    Primalcraft: Scourge of the Wolf

    BL 7.1k likes

  • Secunda

    Recommendation

    Secunda

    Romance Fantasy 43.3k likes

  • feeling lucky

    Feeling lucky

    Random series you may like

DRUGIE DNO [PL.]
DRUGIE DNO [PL.]

708 views6 subscribers

„Drugie dno” opowiada o dwóch braciach którzy dostali kopa od życia. Jeden z braci wpada na pomysł by zacząć produkcję mety co może pujść nie tak (wszystko)
Subscribe

9 episodes

Performance

Performance

21 views 2 likes 0 comments


Style
More
Like
List
Comment

Prev
Next

Full
Exit
2
0
Prev
Next