Please note that Tapas no longer supports Internet Explorer.
We recommend upgrading to the latest Microsoft Edge, Google Chrome, or Firefox.
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
Publish
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
__anonymous__
__anonymous__
0
  • Publish
  • Ink shop
  • Redeem code
  • Settings
  • Log out

DRUGIE DNO [PL.]

This is hell? Cz. 2

This is hell? Cz. 2

Feb 17, 2025


Głośniki trzeszczały.

— „Hi-Kimura, zgłoś się do pokoju numer 48.”

Hi-Kimura westchnął. Nie miał wyboru.

W drodze do pokoju podeszła do niego jakaś kobieta w białym fartuchu.

— „Masz się tam udać sam.”

Mad Clown odwrócił się w jego stronę i rzucił:

— „Tylko nie trać dziewictwa.”

Po chwili dodał cicho:

— „Nie beze mnie.”

Hi-Kimura przewrócił oczami i ruszył dalej.

Gdy dotarł do drzwi oznaczonych numerem 48, coś wstrzyknęło mu środek usypiający.


Obudził się po dwóch godzinach.

Był zamknięty za cienką warstwą szyby. Przed sobą miał stolik, a po drugiej stronie stał dr. Dante.

Hi-Kimura nie wyglądał na zaskoczonego.

Wiedział, że to go czeka.

— „Jak podobała ci się podróż do tego miejsca?” — zapytał Dante.

Hi-Kimura, zmęczony tym wszystkim, rzucił tylko:

— „Wal się.”

Dante zaśmiał się. Po chwili spoważniał.

— „Dlaczego akurat z tylu sprzedawców wybrałeś ich?”

Hi-Kimura oparł się o krzesło.

— „Widzę, że rozmowa stała się bardziej poważna.”

Dante nie miał ochoty na gierki.

— „Odpowiadaj na pytania.”

Hi-Kimura nie zamierzał tego robić.

Zamiast tego odwrócił sytuację.

— „A skąd się wzięła ta twoja blizna?”

Dante zamilkł.

Przez chwilę wyglądał, jakby nie wiedział, co powiedzieć.

— „To… tylko blizna.” — wydusił.

Hi-Kimura wiedział, że kłamie.

— „Blizny nie są fioletowe.”

— „I nie ociekają płynem.”

Dante zacisnął pięści.

— „Jeśli nie będziesz współpracować, to—”

— „To co?” — Hi-Kimura uśmiechnął się kpiąco.

Dante sięgnął do kieszeni.

— „To się, kurwa, przekonasz.”

Wyszedł z pomieszczenia.

I wprowadził to coś.

Tego samego czarno-zielonego byta z zaułka.

Hi-Kimura wstrzymał oddech.

Byt stał przed szybą i patrzył.

Nie mówił.

Tylko uśmiechał się.

Hi-Kimura zaczął panikować.

— „Co to jest?!”

Byt zachichotał.

Jego głos był niski, radiowy, zdarty.

— „Witaj, Hi-Kimura Gahano.”

Hi-Kimura zamarł.

— „Skąd… skąd ty znasz moje nazwisko?”

Byt śmiał się dalej.

— „Wiem o tobie więcej, niż ty sam.”

— „Na przykład to, że kiedyś byłeś mordercą.”

— „Pod przykrywką pracownika kasyna.”

Hi-Kimura poczuł zimny pot na plecach.

— „Czego chcesz?”

Byt nadal się uśmiechał.

Zgasił światło.

I pojawił się za nim.

Szepnął mu do ucha:

— „Ja niczego.”

— „Ale ty chcesz zbyt dużo.”

Hi-Kimura odwrócił się gwałtownie i próbował go uderzyć.

Ale byt zniknął.

Nastała cisza.

Słychać było tylko oddech.

I jakieś niezrozumiałe słowa.

Po chwili usłyszał wyraźnie:

— „Wiesz, czego chcę.”

— „I wiesz, czemu to się dzieje.”

Hi-Kimura przez cztery minuty panikował.

A potem… po prostu wyszedł z pomieszczenia.

Szukał czegokolwiek.

Ale wszystko było puste.

Chodził po placówce jak jedyny żyjący człowiek.

I wtedy zrozumiał.

To nie było prawdziwe.

To… coś było w jego głowie.

Usłyszał ten sam oddech.

Ale nie odwrócił się.

Tylko szedł dalej.

I nagle wszystko zniknęło.

Obudził się w swoim łóżku.

Ale wiedział.

To nie był sen.

Hi-Kimura otworzył oczy.

Był w swoim pokoju.

Serce waliło mu jak młotem, a oddech miał płytki i urywany.

Ale to nie był koniec.

W jego wnętrzu odezwał się ten sam głos.

— „Obudziłeś się.”

Hi-Kimura wstrzymał oddech.

— „To… to tylko sen.” — próbował się uspokoić.

Byt zaśmiał się cicho.

— „Nie, to kara.”

— „A może raczej… oferta?”

Hi-Kimura zmarszczył brwi.

— „Oferta?”

Byt kontynuował spokojnym, radiowym tonem:

— „Mógłbym cię zabić zawsze. W każdej chwili.”

— „Ale… chcę czegoś innego.”

Hi-Kimura milczał.

— „Twój plan ucieczki… może się udać.”

— „Jest jednak pewien haczyk.”

Hi-Kimura przełknął ślinę.

— „Mów.”

— „Musisz mnie zabrać ze sobą.”

Hi-Kimura poczuł, jak jego ciało zaczyna się zmieniać.

Jego ręce pokryła cienista substancja, a dolna połowa ciała… zniknęła.

Wyglądał, jakby był zawieszony w mroku.

Byt zaśmiał się nisko.

— „Możesz przybierać różne formy.”

— „Ale od pasa w dół… zawsze będziesz cieniem.”

— „I pamiętaj… to ja kontroluję tę moc.”

— „Mogę zgasić światło jak przez Bluetooth.”

Hi-Kimura zacisnął pięści.

Nie miał wyboru.

Albo to, albo śmierć.

— „Dobra. Spróbuję.”
 

Hi-Kimura wyszedł ze swojego pokoju.

Był spięty. Pocił się jak nigdy wcześniej.

Na stołówce zauważył Mad Clowna.

— „Hej, piękny.” — Clown się uśmiechnął.

Ale Hi-Kimura ociekał stresem.

Mad Clown zmrużył oczy.

— „Co kombinujesz?”

Nie zdążył dokończyć zdania.

Cienista macka bytu wyrwała się z Hi-Kimury i rzuciła Clownem o ścianę.

Wszystkie światła w okolicy zgasły.

Hi-Kimura otworzył szeroko oczy.

— „Co do…?!”

Byt westchnął.

— „Miałem dość jego zalotów.”

Hi-Kimura nie mógł się z tym kłócić.

Udali się do drzwi prowadzących do wyjścia.

Ale… potrzebna była karta dostępu.

— „Oczywiście.” — westchnął Hi-Kimura.

Byt wpadł na pomysł.

— „Przebierzemy się za pracownika.”

— „Pfff… niewolnika.” — poprawił się.

Po chwili w korytarzu pojawił się strażnik.

Byt wyciągnął cieniste macki.

Złapał strażnika za szyję i uniósł go w powietrze.

Hi-Kimura patrzył z przerażeniem.

To wyglądało, jakby… byt wysysał mu duszę.

Strażnik stał się blady jak ściana.

Wtedy byt go puścił.

— „Teraz twój ruch.”

Hi-Kimura przebrał się w jego uniform i zabrał kartę.

Wrócili do drzwi.

Karta zadziałała.

— „To nie może być tak proste.” — powiedział Hi-Kimura.

Byt zaśmiał się.

— „A jednak jest.”

Ruszyli w stronę podziemnych tuneli.


Placówka Crit była pogrążona w cichej, napiętej atmosferze, gdy dr Dante szedł w stronę pokoju Hi-Kimury.

Miał plan.

Miał kontrolę.

Aż do momentu, gdy otworzył drzwi.

Jego pocieszny uśmiech zbladł.

— „Jakim prawem…?!”

Dante wstrzymał oddech, zacisnął pięści i wybuchnął wrzaskiem.

— „JAKIM PRAWEM ON UCIEKŁ?!”

Nogi się pod nim ugięły.

Nie mógł w to uwierzyć.

— „To niemożliwe… Nie mogło się tak stać!”

Wtedy z korytarza podszedł do niego Mad Clown.

— „Co jest, doktorku?” — zapytał lekko rozbawionym tonem.

Dante zamilkł.

Po chwili… zaczął się śmiać.

Ale to nie był normalny śmiech.

To był śmiech człowieka, który właśnie stracił nad wszystkim kontrolę.

W jednej chwili chwycił Mad Clowna za szyję i zaczął go dusić.

Mad Clown zdążył tylko zacharczeć.

Dante wyciągnął jeden z jego noży i wbił mu go prosto w nogę.

Z szerokim, obłąkanym uśmiechem wyszeptał:

— „Hi-Kimura UCIEKŁ, KLAŁNIKU ZAJEBANY!”

Odszedł, nie oglądając się za siebie.

Za plecami usłyszał jeszcze cichy głos Clowna:

— „Należało mi się…”

Dante zaśmiał się jeszcze głośniej.

Jego kroki prowadziły go prosto do sali konferencyjnej.

W myślach powtarzał w kółko jedno zdanie:

„Cały plan... Wszystko poszło w gruz.”

Ale może nie wszystko.

Za rogiem dostrzegł jednego z pracowników.

Dante zatrzymał się.

— „Może jednak… nie wszystko stracone.”

Podszedł do niego.

Pracownik wyglądał… tragicznie.

Blady. Wycieńczony. Jakby dosłownie coś wyssało z niego życie.

— „Zaszczyt móc z panem rozmawiać.” — wymamrotał słabo.

Dante nie miał czasu na pogawędki.

— „Co tu się stało?”

Pracownik przełknął ślinę.

— „Jakiś… jakiś mężczyzna…”

Dante przerwał.

— „Hi-Kimura?”

Pracownik pokiwał głową i kontynuował:

— „Podszedł… zaczął mnie dusić…”

W jego oczach widać było strach.

— „Przepraszam, nie mogłem nic zrobić…”

Dante zastygł.

— „Jakim cudem… zwykły człowiek mógł cię prawie udusić?”

To nie miało sensu.

Wtedy pracownik dodał coś jeszcze.

— „To nie tylko on…”

Dante spojrzał na niego uważnie.

— „Kto jeszcze?”

Pracownik zmarszczył brwi, jakby próbował sobie przypomnieć.

— „Była tam jeszcze… jakaś czarna, mglista postać.”

— „Przejęła go. Ale… nie zdążyłem się przypatrzeć.”

Dante wiedział już wszystko.

„Byt.”

Hi-Kimura nie uciekł sam.

Teraz nie był już tylko człowiekiem.

Dante odszedł bez słowa, zostawiając pracownika na pastwę losu.

Ruszył do sali konferencyjnej.

Odblokował celę Ekko.

Wcisnął przycisk głośników.

— „Ekko… jesteś wolny.”*

— „Nie jesteś mi już potrzebny.”

— „Uznajmy, że jesteśmy kwita.”

Dante wziął swój plecak.

I… wyszedł.

Nie miał już nic do stracenia.

Nie obchodziło go nic.

Przy wyjściu zatrzymał go strażnik.

— „Przepraszam, ale nikt stąd nie może wyjść.”

Dante zaśmiał się cicho.

— „Jesteś tego pewien?”

Sięgnął do kieszeni.

Strażnik uniósł broń.

Dante wiedział, co za chwilę się stanie.

I był na to gotowy.

Strzał.

Kula przebiła jego bok.

Ale w tym samym czasie… Dante zdążył wystrzelić.

Strażnik padł martwy.

Dante wypuścił powietrze.

Spojrzał na swoją ranę.

Uśmiechnął się.

— „Kamizelka… debilo-odporna.”

I po prostu wyszedł.

Rechocząc.



wojskowynyger
Skulik

Creator

-tato wiem że obiecywałem ale musimy coś zmienić przepraszam.

-poczekaj o czym ty mówisz ?

Dante wyciągnął paralizator czyli jedyną rzecz która jest w stanie kontrolować byt poraził byt mówiąc przepraszam za wszystko wprowadził go do klatki.

-WIEDZIAŁEM WIEDZIAŁEM to był błąd.

- obiecuje że jeśli się z tąd wydostaje zabiorę ci wszystko co dostałeś.

-przepraszam.

Dante odszedł próbując udawać że jest mu smutno. Wtedy usłyszał tylko głośne
„ wracaj tu to dzięki mnie jeszcze żyjesz ” dante nawet się nie odwrócił i dobrze widział co planuje zrobić. Gdy zatrzymał się na chwilę po czym usłyszał to zdania. „ekko to jeszcze dziecko niczym nie zawinił to też człowiek” Dante nie zamierzał zmieniać zdania i czekał tylko na odpowiedni moment.

#drama #mystery #comedy #future

Comments (0)

See all
Add a comment

Recommendation for you

  • What Makes a Monster

    Recommendation

    What Makes a Monster

    BL 75.8k likes

  • Invisible Bonds

    Recommendation

    Invisible Bonds

    LGBTQ+ 2.5k likes

  • Touch

    Recommendation

    Touch

    BL 15.6k likes

  • Silence | book 1

    Recommendation

    Silence | book 1

    LGBTQ+ 27.3k likes

  • Primalcraft: Scourge of the Wolf

    Recommendation

    Primalcraft: Scourge of the Wolf

    BL 7.1k likes

  • Secunda

    Recommendation

    Secunda

    Romance Fantasy 43.3k likes

  • feeling lucky

    Feeling lucky

    Random series you may like

DRUGIE DNO [PL.]
DRUGIE DNO [PL.]

704 views6 subscribers

„Drugie dno” opowiada o dwóch braciach którzy dostali kopa od życia. Jeden z braci wpada na pomysł by zacząć produkcję mety co może pujść nie tak (wszystko)
Subscribe

9 episodes

This is hell? Cz. 2

This is hell? Cz. 2

91 views 2 likes 0 comments


Style
More
Like
List
Comment

Prev
Next

Full
Exit
2
0
Prev
Next