Pomieszczenie pachniało kurzem i popiołem. Po walce z żołnierzami Crit w piwnicy zapanował niepokojący spokój. Harumi, zmęczony i obolały, potknął się o jeden ze stopni, lądując ciężko na ziemi. Chłopaki już mieli mu pomóc, gdy zza półmroku wyłoniła się znajoma sylwetka – Hi-Kimura. Ale coś było nie tak.
Jego kroki były powolne, twarz pusta, spojrzenie nieobecne. Wyglądał jak cień samego siebie – jakby dusza opuściła jego ciało.
— Hej... wszystko w porządku? — zapytał Axel, niepewnie zbliżając się do przyjaciela.
Hi-Kimura spojrzał na niego z bólem w oczach, po czym jego ciało nagle zadrżało. Z niego wyłoniła się mroczna, fioletowo-czarna mgła, która uformowała się w smukłą, humanoidalną postać. Byt.
Axel cofnął się gwałtownie, jakby sparzony.
— H-hi-Kimura...? — odezwał się Hank, patrząc z przerażeniem.
— Tak Hank, to on. Ale potrzebowałem nosiciela... przynajmniej na chwilę — odpowiedział byt głosem jak z zepsutego radia.
Mgła zaczęła oddzielać się od ciała Hi-Kimury. Chłopak opadł na kolana, jakby stracił resztki sił. Stał się na powrót sobą, lecz jego twarz wciąż była przesiąknięta traumą.
— T-to coś w... wciąż w tobie? — zapytał Axel drżącym głosem.
— Prawdę mówiąc, tak... ale to skomplikowane — odpowiedział Hi-Kimura, ledwo trzymając się na nogach.
Byt unosił się już nad ziemią w całej swojej złowrogiej formie.
— Dziękuję wam... miło było cię poznać, Hi-Kimura — powiedział bez emocji.
— Odejdziesz teraz...? — wyszeptał chłopak.
— W zasadzie tak. Nie wiem, co zrobię... ale gwarantuję, że nie mam już nic wspólnego z Crit — odparł byt, po czym rozpłynął się w nicość.
W piwnicy zapadła cisza. Viktor i Hank bez słowa położyli się na brudnych kocach, zasypiając w końcu z wyczerpania. Harumi wycofał się do wyjścia, rzucając jedynie cicho:
— To ja... może już pójdę.
Wkrótce wszyscy zasnęli. Wszyscy... oprócz Axela.
Chłopak ocknął się, ale nie był już w piwnicy. Siedział na dachu Biedronki. Wiatr delikatnie muskał jego twarz. Ogarnęła go panika.
— Co do... — szepnął do siebie, rozglądając się nerwowo.
Z wejścia na dach wyszła postać, bijąca w dłonie. Młody chłopak, ubrany w poszarpane, czarne dżinsy, bezrękawnik i długi płaszcz. W ręku trzymał srebrną laskę zakończoną głową kruka.
— Łał, nie sądziłem, że się tu spotkamy — powiedział z lekkim uśmiechem.
Usiadł obok Axela i dodał:
— Jestem Lens.
Axel patrzył na niego z niedowierzaniem, szukając logiki tam, gdzie jej nie było.
— Wiesz czym jest świadomy sen, prawda? — spytał Lens.
— No... tak — odpowiedział Axel powoli.
— Więc wiesz, że nie jesteśmy tu przez przypadek — powiedział Lens, patrząc mu prosto w oczy.
Po chwili znów przemówił:
— Ten sen... ja go kontroluję.
— Po co mnie tu zabrałeś? — zapytał Axel, czując irytację.
— A czy zawsze musi być jakiś powód?
— Czyli przyprowadziłeś mnie tu tylko po to, by poklaskać? — warknął Axel. — Czy jesteś moim poczuciem winy?
Lens wstał, wyraźnie zaskoczony.
— Nie zrozumiałeś. Ja... tylko patrzę. Obserwuję.
— Czyli jesteś aniołem? — rzucił Axel sarkastycznie.
Lens zacisnął dłoń na lasce.
— Nie jestem aniołem... Jestem Lens. Twoja podświadomość.
— Więc skoro to sen, mogę tu robić wszystko bez konsekwencji?
— Tak, ale... niektóre skutki zostają. Emocjonalnie.
Axel nie słuchał. Zerwał się i ruszył w stronę krawędzi dachu.
— Axel! — krzyknął Lens.
Ale chłopak już skoczył.
Lens dobiegł do krawędzi i złapał go w ostatniej chwili.
— Stój! Nie znaczy, że masz od razu skakać!
— Zawsze chciałem wiedzieć... jak to jest umrzeć — powiedział Axel z dziwnym spokojem.
— Pamiętaj: obudzisz się, ale poczujesz wszystko. Ból też.
— Więc mogę cię zabić? — rzucił Axel, by go sprowokować.
— Nie możesz mnie skrzywdzić tutaj. Ale... istnieje wersja mnie w prawdziwym świecie.
— To wszystko? — zapytał Axel.
— Raczej tak...
I wtedy Axel znów skoczył.
Tym razem Lens nie zdążył go złapać. Patrzył, jak ciało chłopaka spada, ale nie ruszył się z miejsca.
— A niech spadnie — szepnął.
Tuż przed uderzeniem o ziemię... Axel się obudził.
W piwnicy. Leżał na swoim materacu. Ból w nodze był realny, ale najgorszy był ciężar na sercu. Trudny do opisania.
Ale żył. Jeszcze.
Po tym, jak Axel zbudził się z dziwnego snu, reszta chłopaków zaczęła się powoli wybudzać. W pomieszczeniu zapanował lekki chaos – każdy podnosił się z trudem, próbując zrozumieć, gdzie są i co się właśnie wydarzyło.
— Co się stało? — spytał rozespany Viktor, zerkając na Axela, który siedział już na skraju materaca.
Wtem Hank wstał i krzyknął:
— Spokój! Gdzie jest Ekko?!
Wszyscy zamarli. Cisza przetoczyła się przez piwnicę jak fala. Spojrzenia zwróciły się na Hi-Kimurę — jedynego, który wyglądał na spokojnego... a może po prostu zrezygnowanego.
— Ta... Ekko. Dante go wypuścił... lecz nie mam pojęcia, gdzie poszedł — odpowiedział Hi-Kimura, tonem człowieka, który już dawno przestał się przejmować tym, na co nie ma wpływu.
Zapanowała niepewność. Viktor zmarszczył brwi i zapytał:
— W takim razie... co z Finalem?
Hi-Kimura wzruszył ramionami i odpowiedział bez emocji:
— Wiesz... nie widzi mi się mu pomagać. Poradzi sobie sam.
Axel, który wciąż myślał o śnie i tym, co czuł, odezwał się cicho:
— Czy to... na pewno dobry pomysł?
— Im mniej styczności z nim, tym lepiej dla nas — przerwał mu Hi-Kimura, chłodno i stanowczo.
Hank, który tym razem wydawał się bardziej trzeźwy niż zwykle, dodał poważnie:
— Moim zdaniem powinniśmy poszukać Ekko... i wrócić do tego, co cały czas nam coś utrudnia.
Hi-Kimura spojrzał gdzieś w pustkę, po czym powiedział:
— Róbcie co chcecie. Ja tu trochę zostanę.
Viktor z niepokojem rozejrzał się po piwnicy, a potem rzucił pytanie, które wisiało w powietrzu:
— To w takim razie... gdzie może być Ekko?
Zanim ktokolwiek zdążył odpowiedzieć, z pokoju dziadka Hanka dobiegł trzask. Telewizor włączył się sam, wydając z siebie cichy zgrzyt sygnału.
— Hank, idź to sprawdź — rzucił Viktor.
— No dobra, dobra... — burknął Hank, zabierając swoje piwo i powłócząc nogami do sąsiedniego pokoju.
Usiadł na starym fotelu obok dziadka, który jak zwykle spał w tej samej pozycji. Na ekranie pojawiła się znajoma symbolika — maski, płaszcze, ciemne tło. Rada. Grupa sześciu zamaskowanych ludzi, dwaj z nich wyżsi rangą od reszty — to oni decydowali o losie całego Mista.
Głos z telewizora był spokojny, chłodny i zbyt wyraźny:
— Chcielibyśmy w imieniu miasta poinformować, że placówka jak i serwis CRIT... zostają własnością Mista. Od tej chwili będą przez nie reprezentowane.
Hank zamarł. Oparł się ciężko o poręcz fotela. W piwnicy dało się słyszeć ciszę, która zwiastowała, że to, co przed nimi — nie będzie już tylko ich walką.
To była gra o coś większego. I wszyscy... właśnie weszli do niej głębiej, niż sądzili.
Nie skróce ci całego epizodu bo po co miłego czytania lecz dowiesz się odemnie tyle że w tym epizodzie Axel poznaje kogoś mu bardzo bliskiego lecz on sam nie potrafi tego pojąć
„Drugie dno” opowiada o dwóch braciach którzy dostali kopa od życia. Jeden z braci wpada na pomysł by zacząć produkcję mety co może pujść nie tak (wszystko)
Comments (0)
See all