Please note that Tapas no longer supports Internet Explorer.
We recommend upgrading to the latest Microsoft Edge, Google Chrome, or Firefox.
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
Publish
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
__anonymous__
__anonymous__
0
  • Publish
  • Ink shop
  • Redeem code
  • Settings
  • Log out

Jak Stal Lśni W Ciemności (Opowieści LUM-u)

Wzlot i upadek

Wzlot i upadek

May 06, 2026

This content is intended for mature audiences for the following reasons.

  • •  Blood/Gore
  • •  Physical violence
Cancel Continue




Rozbił jaszczurzą głowę demona o obrzydliwe podłoże piekieł, wykonaną z warstw kości i poszarpanych kawałów mięsa. W furii w oczach zaczął szukać następnych napastników, lecz wszyscy już leżeli martwi. Zdążył tylko uśmiechnąć się do siebie, zadowolony z wymazania takich potworów z egzystencji, zanim przeniósł swą uwagę na poskręcany korpus anioła w środku pomieszczenia. Jego ukochana Seftia powoli wyciągnęła przebitą gwoździami porcelanową rękę, szukając wsparcia umiłowanego. Podbiegł do niej, każdy krok koźlich nóg przybliżał detale popełnionej zbrodni na pięknym aniołku. Ciężar rozpaczy zadawał większy ból niż każda rana którą dotychczas otrzymał, za życia czy po nim. W umyśle podzielonego przez otępienie zachował się jedynie przerażający fakt. "Seftia może Umrzeć." Trzymając się na granicy łez, ruszył głębiej w swój dom i stanął przed półką, gdzie trzymał swe lekarstwa, opatrunki i mazie lecznicze. Kiedy wrócił, zważył przyniesione przedmioty i zawył z bólu. Krew spuszczona bezwinnym, bandaże z ludzkiej skóry i sadza zdrapana ze stosu spalonej wiedźmy. Wszystkie te bluźniercze, brutalne i barbarzyńskie środki mogły tylko pogorszyć krytyczny stan archanioła.
Nie chciał jednak uwierzyć w nadchodzący koniec.
MUSIAŁO być jakieś rozwiązanie! Tylko gdzie w piekle można znaleźć taką pomoc?!
Natychmiastowo zamarł, gdy przypomniał sobie jedno miejsce.
Bramy do zaświatów.
Wielki Mur, który odbębniał świat śmiertelny od tego stał, wyższy niż najwięksi tytani, trwalszy od samej nieśmiertelności, był strzeżony przez niezliczone zastępy aniołów. Jeśli ktokolwiek mógłby jej pomóc, to tylko oni.
Ale czy chciał pchać się na pewną śmierć?
Nawet najbardziej szalone demony nie odważały się tam zbliżać. Arsenał, którym ta twierdza dysponowała, liczyła w sobie tyle zabezpieczeń, że nawet jeszcze niewymyślone pomysły i plany miały przeznaczoną na właśnie nie absolutną odpowiedź. Nie było pomyłką stwierdzić, że każde istnienie zamknięte w piekle miało broń specjalnie dla niego przeznaczoną jeśli ta zgłupieje.
Nie istniał nikt na tyle głupi, by zaślepiony swoją pychą i potęgą, podszedłby pod tą ścianę!
Wtem usłyszał dławiony przez lejącą się krew, głos dziewczyny i uklęknął przed nią by usłyszeć być może ostatnie jej słowa.
- Revivi... Zimno mi!...
- ... Najwidoczniej to on miał być tym pierwszym idiotą.
Chwycił drobną, prawie nieważką istotkę i skierował się ku drzwiom.

Zanim wyszedł, spojrzał po raz ostatni na swój dom. Kiedy został tutaj zesłany, tuż po osądzeniu i strąceniu do tego świata widział ten pokój zupełnie inaczej niż teraz.

Wtedy zobaczył drzewo o złotej korze i srebrnych liściach. Jego kopyta wręcz tonęły w jeziorze pieniędzy jak pośrodku ruchomych piasków. Dookoła, na blokach ze szczerego złota były rozłożone zdobione misy pełne najwybitniejszych i najrzadszych potraw z całego świata, puchary z najdroższymi winami, gotowymi sprawić aby człowiek przysięgał na własną duszę, że niczego innego nie zaśmie przyjąć. Spędzał w tym miejscu całe wieki, licząc swoje niewiarygodne bogactwo, wsypując krążki przedstawiające każdą walutę do worka o nieskończonym dnie.

Dopiero Seftia, jego ukochana, złamała iluzję, która myliła zmysły Reviviscenta.
Ona pokazała, że drzewo było z zardzewiałej blachy. Seftia podała mu rzekome złoto, które obróciło się w zmielone kości, kiedy zrzuciła z niego zaklęcie. To ona pokazała mu wykrzywioną miseczką, z której lało się błoto, zamiast znanych mu frykasów i trunków.
Wspomnienia zajadania się tymi potrawami będą wstrząsały nim po końce świata.
Natomiast najbardziej gorzką prawdą było przyjrzenie się temu workowi, dzięki któremu poznawał wagę majątku. Worek był po prostu dziurawy. Każdy pieniądz po prostu wypadał z powrotem na podłogę, aby następnie być podniesiony przez niego i znów przetoczony przez ten cykl.
Taka była jego kara za całe życie wyłudzania pieniędzy od biednych i skazywanie wielu na śmierć głodową, kiedy już tracili siły w niezliczonych kopalniach. Skąpstwo Reviviscenta było tak znane, że nawet jeszcze za jego życia mnisi rysowali jego twarz na obrazach przedstawiających największe grzechy. Bawiło go to wtedy do tego stopnia że z czasem uzbierał ich kolekcję razem z nazwiskami autorów.

Powracając do teraźniejszości, zebrał się i podniósł swoją ukochaną z najwyższą delikatnością. Jednak zanim przestąpił próg zawahał się, jego umysł był przyciągnięty sznurkiem do jednego przedmiotu, którego nie mógł ot tak zostawić. Na stole leżał ten jeden grosz, który przerzucał przez wór od niepamiętnych czasów. Szybkim ruchem wziął krążek, zacisnął mocno na nim pięść i wyszedł na zewnątrz zapominając o tym przeklętym miejscu.

Od razu rzuciły się na niego wygłodniałe kreatury pragnące zniszczyć i zbezcześcić bezradnego aniołka. Jednak na ich szał nie mógł nic poradzić niż zignorować.

Niskie paskudne szatany uczepiły się jego nóg, kąsały szerokimi szczękami, skakały dookoła i rzucały mięso wydłubane z szarych kości. Kiedy ataki zaczęły dosięgać Seftii wyprostował się, podniósł jej ciało do góry i ruszył naprzód. Nie chciał wszczynać walki na otwartym terenie, przyciągnęło by to zbyt dużo uwagi.
Lepiej było zacisnąć zęby i zignorować jednego pomiota, niż spotkać się z całą gromadą.
Niemniej im dalej szedł, tym więcej demonów zbierało się i dołączało do tłumu. Każdy z nich chciał spróbować swojego szczęścia w oderwaniu części kruchego przysmaku.
Z podłego roju zaczęły się wyłaniać bardziej pomysłowe stwory, które zaczęły wbijać prowizoryczne narzędzia w jego uda.
Potykał, zataczał się i wahał, ale nie zatrzymał.
W chwili, kiedy ponownie diabły rwały fałdy jej sukni, poczuł dotyk Seftii na jego czole oraz ciche błogosławieństwo wyszeptane spomiędzy delikatnych warg.
Zdusił krzyk bólu, jaki wywołał przypływ czystej mocy w zbrukanym grzechem ciele.
Ta czystka w niego wszczepiona, próbowała pomóc Reviviscentowi, pomimo naturalnej sprzeczności tego czynu. Energia spełzła po kościach w dół ze zgrzytem, rozczepiając je i wyginając stawy.
Zamiast zwinąć się w kłębek z nadzieją, że go to uchroni od krzywdy, ruszył dalej a każdy następny krok niósł go wyżej i wyżej.
Stąpając na wydłużających się kończynach, wyprzedził charkające istoty, które jedynie prześcigały siebie nawzajem w wymyślaniu obelg pod jego adresem.

Z czasem zmieniała się sceneria przed oczami.
Dywan kości zmienił się w kręgi lejącej się po horyzont lawy, w której pławiły się resztki zwierząt. Od zlepionych z tłuszczu jaskiń po szare i puste ulice Domeny Koszmarów, droga dalej wiodła naprzód. Fałszywe iluzje torturowały dusze uwięzione w Krainie Snów. Czerwone mgły otulały dwory i zamki, budowane dla samobójców, którzy trawili tam swoją wieczną pustkę i apatię. Ciemne sale, w których demony pastwiły się nad ludźmi, ujawniając im dla w imię jakich kłamstw sprzedali swe dusze i poświęcili życie.
Ogromne pustkowia roztaczały się dookoła a na nich obłąkani grzesznicy, zaślepieni czarnymi łzami. Oni sami te łzy stworzyli, jak Marley wykuł swe łańcuchy. Każda kropla pamiętała zadawane przez nich cierpienie.
Przez drogę Reviviscent potrafił tylko zapewniać anioła najbanalniejszymi kłamstwami, że niby "Wszystko będzie dobrze!".
Ona w odpowiedzi strząsała pot, krew i łzy z jego twarzy, aby nie brudziły jej ulubionych gwiazd, jakie było jej dane widzieć. Chociaż trzęsące się ręce wbiły raz czy dwa palec w oko, dało jej się trzymać sadzę z dala od ukochanego.
Szkoda, że nie potrafiła teraz wyczyścić źrenic z rozpaczy i przerażenia.
W końcu zobaczyli Mur, który już równał się z nim wysokością. Diabły za nim podążające w końcu zrozumiały, gdzie szaleniec zmierzał oraz stanęły jak wryte. Trzask miliona broni dobywanych, obracanych i ustawianych na pozycje bojowe był jedynym ostrzeżeniem, jakie dawali przed wystrzałem.
Reviviscent nie zareagował, wiedząc, że teraz nie ma już powrotu.
W ciszy zbliżał się ku pewnej śmierci, zachęcając pozostałych do szarzy na mur, a świst niebiańskich pocisków przebijał ciała plugawych stworów równie dobrze, co przecinał powietrze dookoła nich. Tylko diabeł niosący anioła miał prawo przejścia.
Pas ziemi niczyjej wydawał się powstrzymywać oddech, zostawiając tylko wzrastające napięcie i niepewność. Czy naprawdę w taki sposób miał pierwszy diabeł dostać się pod mur? Tyle bezsensownych szarż, podejść, pełzania niepostrzeżenie w błocie, piekielnej innowacji nie potrafiło tego dokonać przez wieczność? Jak ten bezgłos drażnił i wyśmiewał przeklęte dusze! Nie minie dzień jak któreś z nich będzie próbowało nosić "Dary" w nadziei, że o to właśnie aniołom chodziło! Ku większemu zdziwieniu tłumu, Reviviscent nie był zastrzelony jak pies, w połowie, dwóch trzecich, trzech czwartych... On... Szedł dalej.

Doszedł pod mur. Żywy.

W umysłach demonów panował chaos. Pierwszy chaos, którego nie lubiły.

Gdy wspiął się na ścianę wpierw oddał zakrwawioną Seftię medykom, by potem spaść na ceglaną podłogę, wdychając z trudem tlen i plując ciemnoszarym szlamem. Podniósł powoli głowę i obficie zaczął dziękować ich dobroczyńcom, a szereg uzbrojonej straży tylko przyglądał się bacznie jego ruchom w obrzydzeniu. Reviviscent, rozumiejąc trudność, z jaką przychodzi rozmawiać z kimś, kto pływa w zupie własnego wykonania, spróbował wstać, podpierając się na łokciach. Podniósł się tylko parę centymetrów, zanim runął piersią w wstrętną kałużę. Paląc się ze wstydu, wziął serię głębokich oddechów i zebrał siłę na podniesienie się i cicho wyszeptał prośbę o dalszą pomoc. Widzieli, że teraz był zbyt osłabiony, by ofiarować swe dziękczynienia! Nienawidził być komuś dłużny, więc na pewno w czymś będzie potrafił się odwdzięczyć!
Na ten gest najstarszy i widocznie najwyższy rangą podbiegł do niego oraz mieczem uniesioną dłoń ściął płynnym ruchem. Demon tępo spojrzał na spadającą za mur kończynę i zagapił się tam, gdzie ją stracił z oczu. Natychmiast dowódca zwołał dwóch, którzy szybko skoczyli do zbrojowni. Wrócili wyposażeni w mop i drąg z hakiem. Obaj zawahali się zanim przystąpili do pracy. Jeden pchał Reviviscenta do urwiska, a drugi zręcznie zmiatał jego wydzieliny. Ziajali przyspieszonym i szarganym przez nerwy dechem, ledwo co trzymając się na granicy wytrzymałości psychicznej. Demon był za bardzo wyczerpany, aby zareagować, czy pomyśleć, co się teraz dzieje. Zamknął więc oczy w akceptacji na wyrządzoną niesprawiedliwość i pozwolił się zepchnąć.

Kiedy spadał, żałował jedynie tego, że wiatr, który przepływał wokół niego, tak okropnie capił... Ach. Tak. Żałował też tego, że dłużej nie było mu dane pożyć u boku ukochanej Seftii. Nie był to chyba aż tak zakazany romans, prawda?... Po prostu... spotkali się i zakochali. Po co komu fakt, że była słabsza, wrażliwsza oraz stworzona z dosłownego odbicia tego, co on prezentował. Postanowił, że nie będzie odczuwać nienawiści do tych aniołów, w swoich ostatnich chwilach życia.
Ona nie chciałaby, aby zło znów nad nim wygrało.
Umarł, chroniąc to, co było dla niego najważniejsze.
Był szczęśliwy, że plan się udał.

Zanim jednak ziemia zniszczyłaby najmniejszy ślad po nim, usłyszał krzyk w głowie;
"De! Ex! MA!"
A wszystko spowiła gęsta mgła ciemności.

FirstOfAiracjia
FirstOfAiracjia

Creator

Comments (0)

See all
Add a comment

Recommendation for you

  • Silence | book 1

    Recommendation

    Silence | book 1

    LGBTQ+ 27.8k likes

  • Blood Moon

    Recommendation

    Blood Moon

    BL 47.9k likes

  • Frej Rising

    Recommendation

    Frej Rising

    LGBTQ+ 2.9k likes

  • What Makes a Monster

    Recommendation

    What Makes a Monster

    BL 76.8k likes

  • Silence | book 2

    Recommendation

    Silence | book 2

    LGBTQ+ 32.7k likes

  • Tora

    Recommendation

    Tora

    GL 1.4k likes

  • feeling lucky

    Feeling lucky

    Random series you may like

Jak Stal Lśni W Ciemności (Opowieści LUM-u)
Jak Stal Lśni W Ciemności (Opowieści LUM-u)

2 views0 subscribers

Wraz z początkiem wieku Stali, świat materialny zaczął się powolnie zmieniać. Struktura po strukturze, atom po atomie, w ciszy i ukryciu przed ludźmi magia przesiąkała ziemie królestw, zbyt zajętych własnymi interesami, by zauważyć zmiany. Dopiero po stuleciach zaczęły się pojawiać znaki, że ziemia, nieboskłon i wody nie są taki same jakie były.
To jest historia o jednym z tych znaków, przeczącym temu co wcześniej było uważane za realne.
Istota wyklęta przez zarówno piekło jak i niebo, wychodzi na ludzki wymiar, a imię jemu "Reviviscent".

Si (Ai) nie było użyte w pisaniu tej powieści.

Disclaimer:
Powieść ta zawiera motywy religijne, brutalność, krew i ogólnie sceny uznawane przez niektórych za drastyczne.
Subscribe

2 episodes

Wzlot i upadek

Wzlot i upadek

0 views 0 likes 0 comments


Style
More
Like
List
Comment

Prev
Next

Full
Exit
0
0
Prev
Next