Please note that Tapas no longer supports Internet Explorer.
We recommend upgrading to the latest Microsoft Edge, Google Chrome, or Firefox.
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
Publish
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
__anonymous__
__anonymous__
0
  • Publish
  • Ink shop
  • Redeem code
  • Settings
  • Log out

pozostac soba

ROZDZIAL III

ROZDZIAL III

Oct 21, 2017

Wstałam rano z bólem głowy, wczorajszy płacz przyniósł mi lekkie ukojenie, za to czaszka pulsowała nerwowo. Zrobiłam chłopakom naleśniki i poszłam ich budzić.

- Hurra!!! – zawołał Michał jak tylko otworzył oczy – jesteś najlepsza mamo!

Uśmiechnęłam się pod nosem, idąc do pokoju Kuby, który jak się okazało już nie spał.

- Hej – powiedziałam – zrobiłam nam śniadanie.

- Już idę – odłożył na bok plecak i spojrzał w ziemię

- Wszystko w porządku? – widać było, że coś go trapi.

- No bo...- zaczął – chciałem kogoś zaprosić na jutrzejszy obiad..

- Dziewczynę? – uśmiechnęłam się ciepło

- No.. Chce was poznać ze sobą. – spojrzał mi w oczy – weźmiesz wolne?

Gołym okiem było widać jak bardzo mu zależy.

- Spróbuję kochanie – westchnęłam – Dam z siebie wszystko.

Kuba wyraźnie się rozluźnił i zaczął zbierać się do stołu.

Śniadanie minęło nam wyjątkowo wesoło. Chłopaki żartowali i opowiadali anegdotki ze swojej szkoły. Uwielbiam spędzać z nimi każda chwile, są tacy beztroscy i pewni siebie. Po uprzątaniu stołu wyszli do szkoły. Tomek zaczyna zwykle o 6 rano, więc jego nie było już od przynajmniej 2 godzin. Nie budzi mnie gdy wstaje, bo wie, że i tak byłabym ledwo żywa z powodu problemów z zasypianiem. Zna mnie na wylot tak jak i ja jego.

Mam dopiero 33 lata a z nim jestem już od 18 lat. To kawał czasu. Poznaliśmy się na przyjęciu u mojej ówczesnej najlepszej przyjaciółki Moniki. Piwo lekko szumiało mi w głowie, ale nie chciałam wyjść na nudną. Kręciłam się po jej mieszkaniu zagadując od czasu do czasu przypadkowych znajomych.

- Hej – usłyszałam głos zza pleców – Chyba się nie znamy?

Odwróciłam głowę i ujrzałam wysokiego blondyna o ciemno brązowych oczach i ładnych ustach.

- Hej – odpowiedziałam onieśmielona – To dziwne, myślałam, że widzę same znajome twarze.

- Dopiero wszedłem – wyciągnął do mnie rękę – Jestem Tomek. Znajomy faceta Moniki.

- To dlatego się nie znamy – uścisnęłam ciepła, silną dłoń – Sam.

- Masz ochotę na coś do picia? – zapytał

- Szczerze mówiąc to wręcz przeciwnie. Mam dość – powiedziałam odkładając plastikowy kubek na blat stołu.

- To lepiej – uśmiechnął się – nie lubię rozmawiać z pijanymi ludźmi, nawet jeżeli Ci mają taki śliczny uśmiech jak Twój.

Dobrze, że było gorąco, bo moja twarz płonęła piękna czerwień.

Rozmawialiśmy całą noc. Było miło i wesoło. Na koniec doprowadził mnie do domu zapraszając na następne spotkanie dzień później. Zgodziłam się oczywiście. Podobało mi się to, że był tak pewny siebie, a przy tym wcale nie zrozumiały. Rozumieliśmy się dobrze i nie brakowało nam wspólnych upodobań. Po czwartym spotkaniu pocałował mnie i zaproponował chodzenie. Spędzaliśmy ze sobą każdą wolna chwile. I tak dwa lata później okazało się, że jestem w ciąży. Oboje przyjęliśmy to bardzo radośnie. Pokochaliśmy naszego chłopca jak nikogo na świecie. A imię daliśmy mu po moim ojcu, który odszedł poprzedniej zimy.

Czas mijał, wszystko się zmieniało a my trwamy przy sobie do teraz. Ufamy sobie w każdym możliwym aspekcie. Kłótnie nigdy nie trwały u nas dłużej niż jeden dzień. Zawsze kładliśmy się już pogodzeni, nieważne o co by nie poszło.

- Obiecaj mi, że jeżeli ktoś zwróci Ci w głowie powiesz mi od razu – powtarzał zawsze – Jeśli przestaniesz mnie kochać po prostu to wyznaj. Nie chce byś była ze mną nieszczęśliwa.

Mówił tak po każdej kłótni. Nie pamiętam kiedy, ale za którymś razem przestał. Zawsze czekałam na te słowa, a jednak one już nigdy nie wyszły z jego ust. Czy bal się odpowiedzi twierdzącej? A może sam przestał czuć cokolwiek?

Eh. Głupoty chodzą mi po głowie.

Czas zbierać się do pracy. Przebrałam się w granatowy kostium i czarne szpilki jak zawsze w środę. Dni mało czym się różnią, a strój pomaga mi je odróżniać.

Około 9:25 zaparkowałam pod domem kolegi z pracy. Wyłączyłam silnik i usiadłam wygodnie. Niemal w tej samej chwili zobaczyłam jak Mike wybiega z domu. Miał potargane włosy, tost w zębach i do połowy zapięty płaszcz.

- Przepraszam za spóźnienie – wgramolił się na siedzenie – Długo czekasz?

Spojrzałam na niego zdziwiona

- Jakie spóźnienie?! To ja zawsze przyjeżdżam szybciej.

Zaśmiał się. Targając brązowe, jeszcze wilgotne włosy poprawił płaszcz i wzruszył ramionami.

- Zobaczyłem samochód i wybiegłem jak szybko się dało!

- Nie musiałeś! - niemal krzyknęłam - Dopiero podjechałam!

- W takim razie następnym razem - zaczął - wpadnij na kawę jak przyjedziesz szybciej.

- Przecież nie będę Ci przeszkadzać w ogarnianiu się.

- Nawet tak nie mów - spoważniał - Zawdzięczam Ci już trochę, zapomniałaś?

Spoglądałam w jego błyszczące w porannym słońcu oczy. Mówił serio. Nawet na sekundę nie drgnęła mu powieka kiedy patrzył na mnie, wydawało mi się, że nie mruga. W końcu po chwili spuścił wzrok lekko przygaszony.

- Przepraszam - powiedział - Nie chciałem Cię wystraszyć.

Był smutny?

- Nie wystraszyłeś - zaśmiałam się - Nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałam Cię tak poważnego!

Moje słowa chyba nie poprawiły mu nastroju, bawił się chwilę guzikiem od marynarki.

- W takim razie zapraszam jutro na kawę z rana - podniósł wzrok - Nie przyjmuję odmowy.

- Jutro? - wystękałam zdziwiona - Ok. Niech Ci będzie. O dziewiątej?

- Pewnie - uśmiechnął się.

Odpaliłam samochód i ruszyliśmy do pracy, rozmawiając o wszystkim i o niczym.

- A właśnie!! - Puknęłam się w czoło - Jutro nie będę w stanie Cię odwieść, bo zamierzam wziąć pół dnia wolnego.

- Och nie! - teatralnie złapał się za twarz- Mój stróż mnie opuszcza!

Wybuchnęłam śmiechem, nie rozbawiło mnie to specjalnie, ale z jakiegoś powodu nie mogłam się powstrzymać. Mike również chichotał obok wesoło.

- To coś poważnego? - zapytał, gdy tylko się opanowałam - Lekarz?

- Nie, nic z tych rzeczy. - uśmiechnęłam się - Syn przyprowadza dziewczynę.

- Coś takiego! - klasnął w dłonie - Musisz ugotować coś pysznego!

- A pewnie - kiwnęłam głową - tylko jeszcze nie wiem co!

- Na pewno sobie poradzisz - dotknął mojego ramienia nim wysiedliśmy z auta - Do zobaczenia potem!

Wyszedł szybko z samochodu, nie oglądając się.

- Dziwny z Ciebie człowiek - pomyślałam patrząc na niego we wstecznym lusterku - Skąd żeś się urwał?

Szef o dziwo nie protestował, kiedy poprosiłam go o wolne.

- Weź cały dzień! - powiedział - Dawno nie miałaś urlopu!

- Tak, dawno, ale pół mi wystarczy.. - zaczęłam.

- Sam - spojrzał mi prosto w oczy - Firma się nie zawali przez jeden dzień bez Ciebie!

- No tak, ale.. - chciałam mu powiedzieć, że obiecałam Mike'owi podwózkę, ale znowu mi przerwał.

- Uciekaj - odwrócił się - Jutro ma Cie nie być!

Robert jest dobrym szefem. Zawsze cierpliwy i pełen zrozumienia. Miał chyba tylko jedną poważną wadę, nie potrafił przyjąć odmowy. Na szczęście tylko w sprawach firmy. Jako mąż był ciepły i kochany. Mimo dość pokaźnej postury potrafił całymi dniami biegać za dzieciakami po placach zabaw lub z żoną na zakupach. Jest cudownym człowiekiem i moja przyjaciółka Emma miała nosa wybierając go 4 lata temu.

Wychodząc z biura minęłam się z Sarą - nową sekretarką Filipa z działu finansów. Wysoka, biuściasta blond laska w na moje oko trochę przykrótkiej kiecce. Wstyd przyznać, ale już pierwszego dnia jej pracy źle ją oceniłam. Może i ubierała się wyzywająco, ale była miłą i inteligentną dziewczyną o wesołym usposobieniu.

- Hej Sami - zaszczebiotała - Jak tam?

- W porządku - uśmiechnęłam się - A Tobie jak praca się podoba?

- Super!! - pisnęła - W końcu idę w kierunku swojego zawodu. Jako barmanka nie spełniałam się za dobrze.

Zachichotała i poszła w swoją stronę. Pasowali by z Mike'em do siebie. Oboje atrakcyjni i inteligentni. Nie bolała mnie ta myśl, nie byłam zazdrosna ani nic. Po prostu stwierdziłam fakt.

Dzień leciał powoli, ludzie wpadali i zaraz uciekali. Kiedy wyszłam na lunch zobaczyłam Emmę.

- Hej! - uściskałam ją - Wieki nie rozmawiałyśmy!

- Hej - odpowiedziała- To może wspólny posiłek?

- Chodźmy - złapaliśmy się pod rękę niemal jak licealistki idące na zakupy.

Obok biura znajdowała się mała knajpka w której serwowali nieziemskiego kurczaka. Obie z Emmą mogłybyśmy jeść tutaj codziennie, ale nie zawsze jest czas by wyjść. Na miejscu mamy małą stołówkę, ale nie przepadam za jedzeniem bez smaku. Po tym jak kelner przyjął nasze zamówienia zaczęłyśmy rozmawiać.

- Robert kupił nam tygodniową wycieczkę do Hiszpanii! - powiedziała - Ależ dzieciaki się cieszą. Ta pogoda jest taka męcząca - powiedziała patrząc przez okno na ciemne chmury - Ale w końcu to jesień!

- Jejku zazdroszczę i mam nadzieję, że przywieziesz trochę tego słońca ze sobą!

Kiedy parujące talerze stały już przed naszymi nosami, moja przyjaciółka spojrzała z zaciekawieniem na mnie.

- Co ten Mike się tak ostatnio Ci podlizuję? - rzuciła niby od niechcenia, ale widać było jak zżera ją ciekawość.

- Podwożę go do i z pracy - powiedziałam między kęsami - Samochód mu się popsuł.

- No proszę, proszę! - ponownie skupiła swój wzrok na mnie - To stąd ta kawka.

- A skąd wiesz, że mnie zaprosił? - zdziwiona przerwałam jedzenie.

Czyżby opowiadał o tym na lewo i prawo? Przecież zaprosił mnie dopiero dzisiaj rano! Zaraz powstaną jakieś plotki i wszyscy będą patrzeć na mnie z politowaniem? Tylko nie to..

- Jak to zaprosił? - Emma odłożyła widelec na serwetkę - Tak prywatnie?

Spoglądałam na nią zdezorientowana i wtedy przypomniało mnie się jak przyniósł mi kawę do biurka.

"Emma mi podpowiedziała" - rzucił wtedy.

Nie rozmawiałyśmy od tamtej pory jeszcze. O matko. Co ja narobiłam?!

- Znaczy.. - zaczęłam nie bardzo wiedząc jak to wytłumaczyć - YYY... Powiedział, że jeżeli przypadkiem za szybko wyjadę to mogę wpaść na kawę, zamiast czekać i ...

- No ładnie! - stuknęła ręka w stół - A to Ci casanova!

- Co? - mieszało mi się w głowie coraz bardziej - Nie? On chciał być miły! To przecież nie zbrodnia!

- O matko Sam - puknęła się w czoło - Czy Ty tego nie widzisz?

Czy można być bardziej zdezorientowanym niż teraz?!

- On na Ciebie patrzy jak w obrazek! - wywróciła oczyma - gdybyś widziała jaki uśmiechnięty robił tę przeklętą kawę!

Nie potrafiłam zebrać myśli. Przecież widzę jak na mnie patrzy i nie dostrzegam w tym nic dziwnego.

- Wydaję Ci się - zamknęłam oczy - Przecież wie, ze mam rodzinę i swoje życie.

- Miłość nie wybiera skarbie - pokręciła głową – Chciałabym się mylić.

justynka88013
Justyna

Creator

Comments (0)

See all
Add a comment

Recommendation for you

  • What Makes a Monster

    Recommendation

    What Makes a Monster

    BL 76.4k likes

  • Arna (GL)

    Recommendation

    Arna (GL)

    Fantasy 5.5k likes

  • Blood Moon

    Recommendation

    Blood Moon

    BL 47.9k likes

  • The Last Story

    Recommendation

    The Last Story

    GL 56 likes

  • Earthwitch (The Voidgod Ascendency Book 1)

    Recommendation

    Earthwitch (The Voidgod Ascendency Book 1)

    Fantasy 3k likes

  • Frej Rising

    Recommendation

    Frej Rising

    LGBTQ+ 2.8k likes

  • feeling lucky

    Feeling lucky

    Random series you may like

pozostac soba
pozostac soba

1.4k views3 subscribers

Dramat opisujący życie kobiety, która z pozoru odnalazła już swoje miejsce w świecie.
Subscribe

14 episodes

ROZDZIAL III

ROZDZIAL III

115 views 0 likes 0 comments


Style
More
Like
List
Comment

Prev
Next

Full
Exit
0
0
Prev
Next