Please note that Tapas no longer supports Internet Explorer.
We recommend upgrading to the latest Microsoft Edge, Google Chrome, or Firefox.
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
Publish
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
__anonymous__
__anonymous__
0
  • Publish
  • Ink shop
  • Redeem code
  • Settings
  • Log out

pozostac soba

ROZDZIAL IV

ROZDZIAL IV

Oct 21, 2017

Wróciłyśmy nie rozmawiając już niczym ważnym, zajęłam się swoimi sprawami, odebrałam parę faktur od szefa, wprowadziłam dane do archiwum i znów zaczęłam myśleć.

„Miłość?!” - rzuciłam trzymany w ręku długopis na biurko zirytowana słowami przyjaciółki.

- Chyba kpisz – powiedziałam do siebie przykładając dłonie do twarzy – To niemożliwe…

- Co jest niemożliwe? - Mike usiadł na krześle przede mną ze zmartwionym wyrazem twarzy – Mogę jakoś pomóc?

Matko. Człowieku. Dlaczego akurat teraz?

- Nie – podniosłam oczy – To nic takiego.

Moje słowa wyraźnie nie przyniosły mu ulgi, ale chyba postanowił nie naciskać.

- Mogę Ci w czymś pomóc? - uśmiechnęłam się pokrzepiająco.

- Nasza zmiana się skończyła – podniósł jedną brew do góry – Jest dwudziesta pierwsza.

- Och.. Od lunchu nawet nie spojrzałam na zegarek – klepnęłam się w czoło – Już się zbieram.

- Czekam przy aucie – pomachał mi ręką i odszedł.

Czy teraz będzie niezręcznie? A może powinnam mu powiedzieć o mojej rozmowie z Emmą? W głowie mam tyle pytań i ani jednej odpowiedzi. Kim my w ogóle jesteśmy? Przyjaciółmi? Kolegami z pracy? Niby nie mówimy sobie o niczym, a jednak nie licząc mojej Em to z nikim w pracy nie rozmawiam tyle co z nim. Jestem w kropce.

Idąc na parking spostrzegłam, że Mike rozmawia z Sarą. Śmiał się i potakiwał. Kiedy tylko mnie zobaczyli od razu skierowali wesołe oblicza w moim kierunku.

- Sam – zawołał mój pasażer – Opowiadałem właśnie Sarze, ze gdyby nie ja to pewnie dzisiaj została byś w biurze na noc.

- To prawda – uśmiechnęłam się wesoło – Mam dzisiaj głowę w chmurach.

- Cała Ty! - pisnęła nasza towarzyszka – Uciekam! Do jutra kochani!

Nawet nie zdążyliśmy odpowiedzieć, już blond czupryna zniknęła w czerwonym audi zaparkowanym nieopodal.

- Wesoła osóbka – powiedziałam wsiadając do samochodu.

- Słodka jak cukierek – odpowiedział Mike – Aż zęby bolą.

Jego ton nie był złośliwy, aczkolwiek chyba nie czuł sympatii do naszej nowej koleżanki.

- Wszystko w porządku? - zapytałam ostrożnie.

- Tak – spojrzał na mnie ciepło – Zapomniałem dzisiaj lunchu i umieram z głodu.

Jakby na potwierdzenie jego brzuch zaburczał głośno. Zaczęłam się śmiać i cały stres powoli mnie opuścił. Poczułam się dużo lepiej uwolniona od natłoku myśli.

- Masz coś w domu? - opanowałam śmiech.

- Zamówię pizze – odpowiedział – Nie miałem czasu na zakupy w tym tygodniu.

- Tesco jest otwarte jeszcze – przypomniałam sobie – A akurat tez potrzebuję kupić kilka rzeczy na jutro. Wybierzesz się ze mną?

- Z przyjemnością – jego uśmiech jeżeli to w ogóle możliwe stał się jeszcze szerszy. - Będzie miał Ci kto koszyk ponosić.

Przytaknęłam skupiając swoje myśli na jutrzejszej kolacji z dziewczyną Michała. Wysiedliśmy jakieś pięć minut później na niemal pustym parkingu. Mike zarzucił torbę na ramię i pomaszerował równo ze mną w stronę wejścia.

- Czego potrzebujesz? - zapytałam

- Nie wiem – uniósł oczy ku górze – chyba wezmę jakieś gotowe danie, bo nie bardzo mam ochotę na gotowanie.

Uśmiechnięty ruszył ku stoisku z daniami w 5 minut. Pokręciłam głowę ruszając za nim.

Kiedy tak przeglądał kolejne opakowania, czytając skład i krzywiąc się w zabawny sposób na każde wegetariańskie posiłki, ja zdążyłam wziąć kurczaka, kilka warzyw i ziemniaki. Zastanawiałam się tylko nad wyborem masła, kiedy podszedł do mnie.

- Mam – zawołał – Możemy uciekać.

- Chodźmy – machnęłam ręką w stronę kasy.

Wyszliśmy powoli kierują się w stronę auta. Moje zakupy szeleściły w reklamówkach trzymanych przez Mike. Odłożyliśmy je wspólnie na tylne siedzenia i wgramoliliśmy się do środka.

- Dziękuję – powiedziałam.

- To ja dziękuję – odpowiedział łapiąc mnie za ramię – Dużo tobie zawdzięczam i przynajmniej mogę Ci śię trochę odwdzięczyć.

- Nic nie jesteś mi winny – westchnęłam – Już Ci to tłumaczyłam.

- Wiem wiem – zieleń jego oczu błyszczała w świetle latarni – Ale kiedyś wymyślę coś w czym to ja mógłbym Ci pomóc i będę miał czyste sumienie.

- Jesteś niemożliwy – odpaliłam silnik – Skąd się biorą tacy ludzie jak Ty?

- A tacy jak Ty? - spojrzał za szybę na niebo – Bo ja nigdy nikogo takiego nie spotkałem.

Zrobiło się poważnie?

- Wystarczy się rozejrzeć – uśmiechnełam się. - Pewnie siedzą w co trzecim samochodzie gotowi zabierać moknących autostopowiczów, ratując ich przed katarem.

Mój żart wywołał mały uśmiech.

- Rozglądam się i widzę tylko Ciebie – powiedział a mi żołądek zawiązał się w supeł – Jakbyś byłą z innej epoki.

- No co Ty – wykrztusiłam – Jestem tylko sobą..

- Może w tym właśnie tkwi ta tajemnica – powiedział – Wszędzie w około fałsz, a Ty jesteś jaka jesteś. Nie udajesz nikogo, by się komuś przypodobać. Robisz swoje i nie uważasz tego za nic wyjątkowego, a ludzie lgną do Ciebie szukając trochę prawdy w tym zakłamanym świecie.

Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć. Nie wiem czy rozumiem co on właściwie do mnie mówi. Spojrzałam w szczere oczy – wydawały się teraz takie smutne. Po tym wszystkim co powiedział, ujrzałam jak wiele chowa w sobie. Zaparkowałam pod jego domem. Nie chciałam, żeby wysiadł. Chcę mu coś powiedzieć, ale nie bardzo wiem jak zacząć.

- Mike..- wyszeptałam – wiem, że się prawie nie znamy...ale widzę to w Twoich oczach, w Twoim zachowaniu. Widzę, że cierpisz. Nie wiem dlaczego, nie wiem czy kiedykolwiek się dowiem, ale wiedz, że cokolwiek by Cie nie spotkało możesz na mnie liczyć…

- Sam – spojrzał zaskoczony – Ja… JA nie wiem… Ja…

- Spokojnie – złapałam jego rękę – Nic nie mów, uciekaj jeść. Chciałam tylko żebyś wiedział, że nie jesteś sam.

Oboje jeszcze przez chwilę patrzeliśmy sobie w oczy. Uśmiechnęłam się ciepło, pokrzepiająco i poklepałam go po ramieniu.

Mężczyzna siedzący obok westchnął nie wiedząc chyba co odpowiedzieć. Przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Potrzebował tego, a ja to rozumiałam. Tak bardzo było mi go szkoda.

- Obiecuję, że na jutrzejszej kawie, będę trochę weselszy – szepnął mi wprost do ucha – Jesteś dziwna osobą Sam.

Zaśmiałam się wesoło, kiedy odsunął się już na swoje siedzenie.

- Zawsze do usług – powiedziałam

- Będę pamiętał – zamknął drzwi i chwilę później zniknął w ciemnym domu.

Odjechałam po chwili w starając się nie myśleć o tym co czeka mnie jutro.

W domu było ciemno, ale w kuchni siedział Kuba.

- Hej kochanie – odłożyłam płaszcz torebkę na wieszak – Czemu jeszcze nie śpisz?

- Hej – Wstał – Dostałaś wolne?

- Tak – przytuliłam go do siebie – Przecież obiecałam.

- Jesteś super – odwzajemnił uścisk – Zrobiłem dla Ciebie zupę!

- Na prawdę? - zdziwiłam się – Od lat nikt mi nie zrobił kolacji!!

- Twoja ulubiona – powiedział stawiając przede mną parującą miskę zupy pomidorowej z makaronem.

- Jesteś kochany – wzięłam łyżkę i ze smakiem zjadłam - Było pyszne!

- Jutro Nina wpadnie o 16 – powiedział – Może być?

-Jasne – wypakowałam zakupy i przyprawiłam kurczaka – Ja już prawie gotowa.

- Dobranoc – objął mnie jeszcze raz – Na pewno się polubicie.

justynka88013
Justyna

Creator

Comments (0)

See all
Add a comment

Recommendation for you

  • What Makes a Monster

    Recommendation

    What Makes a Monster

    BL 76.4k likes

  • Arna (GL)

    Recommendation

    Arna (GL)

    Fantasy 5.5k likes

  • Blood Moon

    Recommendation

    Blood Moon

    BL 47.9k likes

  • The Last Story

    Recommendation

    The Last Story

    GL 56 likes

  • Earthwitch (The Voidgod Ascendency Book 1)

    Recommendation

    Earthwitch (The Voidgod Ascendency Book 1)

    Fantasy 3k likes

  • Frej Rising

    Recommendation

    Frej Rising

    LGBTQ+ 2.8k likes

  • feeling lucky

    Feeling lucky

    Random series you may like

pozostac soba
pozostac soba

1.4k views3 subscribers

Dramat opisujący życie kobiety, która z pozoru odnalazła już swoje miejsce w świecie.
Subscribe

14 episodes

ROZDZIAL IV

ROZDZIAL IV

89 views 0 likes 0 comments


Style
More
Like
List
Comment

Prev
Next

Full
Exit
0
0
Prev
Next