Radości nie było końca, kiedy chłopcy bawili się z Maksiem. Piesek też nie mógł się nacieszyć towarzystwem swoich nowych właścicieli, więc sam brykał wesoło obwąchując wszystko wokół.
- Dzięki! Dzięki! Dzięki! - Michaś przytulił się do mnie mocno – Dziękuję!
- Proszę kochanie – pocałowałam go w czubek głowy – Dbajcie o siebie!
Zrobiłam sobie kawę i przyglądałam się mojej małej gromadce. Piesek jest w dobrych rękach, gdyż chłopcy pokochali go już z całego serca. Nic tylko patrzeć, jak razem będą rośli w oczach.
Usłyszałam przekręcany kluczyk. Tomek wrócił z pracy. Czeka mnie jeszcze jedna ważna rozmowa dzisiaj.
- Hej – uśmiechnął się i pomachał do wszystkich – A co to za mały stworek??
- To Max! - powiedział Kuba i podał mu go – Nowy członek rodziny!
- O matko! Tyle słodyczy po pracy! - zaśmiał się, gdy psiak zaczął lizać jego twarz. - W końcu ktoś się cieszy na mój widok!
Wiedziałam, że żartuję, ale mimowolnie się wzdrygnęłam. Wstałam bez słowa i przytuliłam go delikatnie. Skąd to napięcie między nami? Mam mieszane uczucia. Kiedy wszyscy powoli kładli się spać zagadnęłam:
- Jak było w pracy?
- Tak jak zwykle, tona papierkowej roboty ja naprzeciw niej. - spojrzał mi w oczy – Coś Cię gryzie?
- Nie. Dlaczego? - zna mnie jak nikt i wie kiedy chcę o czymś porozmawiać.
- Przecież widzę – westchnął jakby bezsilnie – Mów.
- Dostaliśmy zaproszenie na obiad – wydusiłam – I zastanawiam się czy chcesz ze mną pójść?
- Do szefa? - wstał i zgasił światło – Czemu nie?
- Do kolegi, którego podwoziłam ostatnio.
Przystanął w pół kroku. Odwrócił się z pytającym wyrazem twarzy.
- Więc…? - zapytałam, gdy cisza stała się nieznośna.
- Nie lubię chodzić do obcych. - odparł nijak – Wiesz jak jest.
- Sama pójdę – wzruszyłam ramionami.
- Prawie jak randka – prychnął.
- Na randkę się nie zaprasza pary – odgryzłam – Nie rób scen.
- Nic nie robię. - położył się obok – Kiedy ten obiad?
- W sobotę.
- Dlaczego chcesz tam iść? - wyszeptał.
- Po prostu. - odparłam – Ileż można w domu siedzieć?
Czy ja szukałam wymówki?
- Idź, skoro chcesz.
- Nie pytałam o pozwolenie – powiedziałam chyba bardziej do siebie.
- Wiem. - uśmiechnął się niewyraźnie – Dobranoc.
Poczekałam, aż Tomek zaśnie i wstałam, aby posiedzieć sobie w kuchni. Zaparzyłam herbatę i usiadłam przy stole. Upiłam łyk. Nie chciałam myśleć o niczym, a jednak wszystko samo jakby pchało mi się do głowy.
RANDKA – dzwoniło mi w uszach.
Przecież Mike nie zaprosił Tomka. Tylko mnie. A jakbyśmy przyszli jednak razem? Czy to coś by zmieniło?
Nie miałam ochoty na sen. Włączyłam sobie laptopa i przeglądałam strony bez żadnego celu, od tak by zmęczyć oczy.
Napisałam sms’a do Mike’a :
„PRZYJDĘ NA OBIAD”
Było koło pierwszej, więc nie spodziewałam się odpowiedzi. Odłożyłam telefon i znów spojrzałam na laptopa. Nie działo się nic ciekawego, więc zamknęłam system i poszłam się położyć.

Comments (0)
See all