Please note that Tapas no longer supports Internet Explorer.
We recommend upgrading to the latest Microsoft Edge, Google Chrome, or Firefox.
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
Publish
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
__anonymous__
__anonymous__
0
  • Publish
  • Ink shop
  • Redeem code
  • Settings
  • Log out

pozostac soba

ROZDZIAL VIII

ROZDZIAL VIII

Dec 26, 2017

Obudziłam się około 7 rano. Jak to jest, że tak ciężko nam wstać z budzikiem, a kiedy mamy wolne po prostu wstajemy bez problemu?

Zrobiłam sobie kawę i spokojnie sączyłam ją do wpół do dziewiątej.

Chłopcy jeszcze spali, więc zaczęłam robić nam śniadanie. Jajecznica z parówkami zawsze była mile przyjmowana. A przecież nie ma to jak zacząć dzień od ulubionego dania?

Poszłam pierw do pokoju Kuby, bo wiedziałam, że to jemu zawsze najciężej wstać w weekend. Zapukałam i odczekałam minute zanim nacisnęłam klamkę i weszłam.

- Kubuś..? - zawołałam – Śpisz?

Ledwo otworzył oczy, spoglądając na mnie zdziwiony.

- Chodź na śniadanie – uśmiechnęłam się – Zjemy sobie razem.

- Ok – potarł oczy i wyciągnął się na łóżku – Daj mi 5 minut.

Zamknęłam za sobą drzwi i poszłam do Michasia.

- Hej mamo! - zawołał jak tylko otworzyłam drzwi.

Siedzieli sobie z Maksiem na podłodze i bawili się wesoło. Mogłam się domyśleć, że piesek nie da mu długo pospać.

- Hej chłopcy – pogłaskałam obu po główkach – Zapraszam na śniadanie.

- Chodź Max! - zawołał i obaj już siedzieli grzecznie w kuchni.

Nałożyłam wszystkim na talerze, a szczeniakowi dałam karmy w miseczce na podłodze. Poszłam jeszcze tylko obudzić Tomka.

- Kochanie – potrząsnęłam nim lekko – Chodź na śniadanie.

- Już, już.. - potrząsnął głową – Za chwilkę będę.

Wróciłam do kuchni i usiadłam naprzeciw Kuby.

- Jak w szkole?

- W porządku! - uśmiechnął się z pełną buzią – Nina pilnuje bym nie zapomniał o żadnym sprawdzianie!

Zaśmiałam się.

- No to coraz bardziej ją lubię! - zażartowałam – Jesteście w tej samej klasie?

- Nie, ale w równoległej, więc sprawdziany mamy w te same dni.

Zaspany Tomek wszedł do kuchni.

- Co tam dobrego dla mnie macie? - ziewnął – Zapachy czuć w całym domu!

- Nasze ulubione! - zawołał wesoło Michał – Sam zobacz!

Pokazał palcem na pełny talerz parujących jeszcze jajek.

- Super – uśmiechnął się szeroko – Mniam, mniam!

Po śniadaniu chłopacy poszli na spacer z pieskiem, a ja zajęłam się zmywaniem. Później posprzątałam trochę w salonie i wstawiłam pranie. Sobota jak każda inna. Porządki, pogaduchy, a potem zazwyczaj książka i kawka. Jednak nie dzisiaj. Dziś moje plany zabierały mnie do domu z białym płotkiem. Na obiad. Do Mike’a. Mimowolnie westchnęłam ciężko. Nie wiem czego się spodziewać. Jak powinnam się ubrać? Luźno, a może raczej elegancko? Hmm… Po chwili namysłu postawiłam na prostą, długą sukienkę w kwiaty. Do tego płaskie buty w tym samym oliwkowym kolorze. Nie malowałam się prawie wcale, delikatnie tylko podkreślając oczy kredką. Nigdy nie uważałam make-up za coś nieodzownego. Kiedy byłam już gotowa do wyjścia przypomniało mi się, że Mike miał mnie odwieść, więc mam nie brać samochodu. Tylko jak mam się tam dostać? Może wezmę taksówkę? Albo..

- Odwieziesz mnie? - podeszłam do oglądającego telewizje Tomka – To niedaleko.

- A czemu nie weźmiesz samochodu? - zapytał zdziwiony

- Jeśli Ci się nie chce to wezmę – odparłam szukając kluczy w torbie z pracy.

- Tak będzie lepiej – odparł.

No dobra. Czyli nie dam się odwieźć po prostu.

Kiedy wyszłam przed domem zobaczyłam czarne bmw a4 i uśmiechniętego od ucha do ucha Mike’a.

- Chyba nie myślałaś, że skoro obiecałem Cię odwieźć to nie przyjadę po Ciebie?

Zaśmiał się widząc moją minę. Przyglądał mi się jak wsiadałam. Nie pewnie czułam się, kiedy to nie ja prowadziłam.

- Dziwne uczucie być po drugiej stronie co? - wciąż uśmiechnięty odpalił samochód – Do twarzy Ci w tej sukience!

- Dziękuję – odezwałam się po raz pierwszy – Nie wiedziałam w co się ubrać szczerze powiedziawszy.

- No to strzał w dziesiątkę!

Napisałam tylko sms’a do Tomka, że nie wzięłam samochodu, bo kolega przyjechał po mnie i schowałam telefon nie licząc na odpowiedź.

- Jak Teddy?? - zapytałam

- Kochany maluch – uśmiechnął się kierowca – Wszędzie go pełno i ma energii za pięciu!

- Wiedziałam od razu, że się zakochasz! - klasnęłam w dłonie.

Mike nic nie powiedział. Zaparkował pod domem i wyszedł szybko, by i mi otworzyć drzwi.

- Dziękuję – uśmiechnęłam się, lekko się rumieniąc.

Weszliśmy do domu. Zdjęłam cienki płaszcz i powiesiłam go na wieszaku.

- Tylko się przebiorę i zaraz wracam.

Pobiegł do góry po schodach, a ja przywitałam się z braciszkiem Maksia. Szczeniak wesoło machał ogonkiem i biegał wkoło. Pewnie czuł zapach rodzeństwa. Musimy się umówić na jakiś wspólny spacer, by mogli razem pobiegać. NA pewno w pewnym sensie tęsknią za sobą.

- Już jestem – spojrzałam na schody – I jak?

Fiu fiu. Pomyślałam. Mike w czarnych eleganckich spodniach, niebieskiej koszuli i szarym krawacie wyglądał szalenie przystojnie. Jakim cudem facet jak on, nie ma dziewczyny?!

- No, no – uśmiechnęłam się ponownie – Jaki elegancki! Aż ja blado wychodzę!

- Nie żartuj! - zawołał – To ja musiałem się dopasować!

Zaśmialiśmy się oboje, nie czułam się już skrępowana jego obecnością. Było wesoło i bez żadnych podtekstów. Jak para przyjaciół.

- Co na obiad? - zmieniłam temat.

- Spaghetti – zaprosił mnie gestem do jadali, w której jeszcze nie byłam – Nie za wiele potraw wychodzi mi tak dobrze jak ta!

Przechodząc przez próg zobaczyłam piękne pomieszczenie, z wielkim ładnie zastawionym na dwie osoby stołem. Duży żyrandol wyglądał przecudownie i na pewno kiedyś był dumą Pani tego domu.

- Wow! - szepnęłam – Twoja mama na pewno dużo się napracowała przy tym miejscu!

- Najwięcej – powiedział cicho tuż za moimi plecami – To było jej centrum domu. Musiało się wyróżniać.

- Pięknie tu – obróciłam się i znalazłam się przerażająco blisko Mike’a .

Przełknęłam cicho ślinę, odsunęłam się i zajęłam jedno z przygotowanych miejsc. Mój towarzysz wrócił do kuchni i po chwili przyniósł dwa parujące talerze.

- Smacznego! - zawołał stawiając jeden z nich przede mną.

- Nawzajem!

Przez chwilę jedliśmy w ciszy. Danie było naprawdę smaczne!

- Pyszne! - powiedziałam w końcu – Od dawna nie jadłam Spaghetti!

- Cieszę się, że Ci smakuje – powiedział bawiąc się widelcem przez chwile – Bardzo się cieszę, że do mnie przyszłaś..

Urwał i wlepił zielonookie spojrzenie prosto we mnie. Czy coś było nie tak? Taki milczący, pełen dziwnego napięcia. W brzuchu znów zawiązał się supeł. Co robić?

- W porządku? - zapytałam cicho.

- Ładnie wyglądasz – powiedział odkładając widelec na talerz – Pamiętasz? Tego dnia którego mnie pierwszy raz podwiozłaś powiedziałem dokładnie to samo. Ładnie dziś wyglądasz.

Nie odpowiedział na moje pytanie. Wyglądał na zagubionego.

- Jakim cudem facet jak Ty – zaczęłam starając się odwrócić jego uwagę – Nie ma nikogo? Dla wielu kobiet na pewno jesteś chodzącym ideałem.

- Haha – zaśmiał się niemal szczerze – Może czekam na tę, która dla mnie jest ideałem?

Serce dziwnie mi kołatało.

- Wiesz, że kiedyś nawet spotykałem się z Sarą? - upił łyk napoju – Jakiś miesiąc czy dwa.

- Nie wyszło? - zdziwiłam się – Nigdy nie widziałam was razem.

- To było dawno - przetarł oczy – Ciężko umawiać się z innymi, kiedy w głowie ma się tę jedną jedyną.

Posłał mi wymowne spojrzenia, chociaż ja nie chciałam żeby rozmowa się tak komplikowała.

- Sam? - zapytał cicho – Zatańczymy?

Otrząsnęłam się z szoku zdziwiona pytaniem.

- Czy to dobry pomysł? - odparłam cicho.

- Nie bój się – uśmiechnął się – Nie najgorszy ze mnie tancerz i nie będę deptał Ci po stopach!

Niepewnie wstałam i podałam mu dłoń. Znów zrobiło się dziwnie kiedy objął mnie delikatnie i zaczął kołysać w rytm cichej muzyki.

- Widzę jak na mnie patrzysz – szepnął mi prosto w ucho.

- Nie wiem o czym mówisz – wykrztusiłam cicho.

- Wręcz przeciwnie – palcem podniósł mój podbródek tak, abym patrzyłam mu oczy.

Spojrzałam i niemal utonęłam w głębokiej zieleni. Dopiero teraz zauważyłam to o czym mówiła Emma. Oczy pełne miłości, smutku, tęsknoty. Wtedy na parkingu źle odczytałam jego cierpienie.

Przysunął się jeszcze bliżej, opierając mnie o ścianę.

- Mike.. - szepnęłam niemal prosto w jego usta.

- Myślisz, że to takie proste? - zapytał – Stać tak blisko kogoś kogo się kocha, a jednocześnie o wiele za daleko? Momentami nawet myśli o Tobie sprawiają mi ból. Zwłaszcza, że wiem. Wiem, że i ja nie jestem Ci obojętny. Na początku byłem i to łamało mi serce, a później odważyłem się podejść i zagadać. W życiu nie pomyślałbym, ze się zatrzymasz, by odwieść mnie do domu, a później, że zaproponujesz podwózki. Byłem taki zaskoczony.

Mówił szybko, a mnie serce biło jak oszalałe, nie mogłam się ruszyć, a jego gorące ciało dociskało mnie lekko do ściany.

- Sam – szeptał wtulając nos w moją szyję – Kocham Cię. Tak bardzo od tak dawna. Nie mam już siły, żeby się od Ciebie odsunąć. Chcę tak zostać na zawsze.

Łzy napłynęły mi do oczu.

Co ja mam teraz zrobić? Jedyna myśl jaka kołatała się po mojej głowie to ta, że gdzieś w głębi na dnie wiedziałam co się wydarzy. Czy ja też go pokochałam?

Nagle podniósł wzrok, pełen ulgi, po wyznaniu, które go zgniatało od środka.

- Sam – powiedział bezgłośnie.

Jego usta były coraz bliżej, nie miałam szans się uchylić, nie chciałam się uchylić.. Gdy już prawie mnie pocałował w mojej torebce głośno zadzwonił telefon, co odwróciło uwagę Mike’a.

- Muszę odebrać – skłamałam otrząsając się – Daj mi chwilę.

Mike mnie puścił wciąż śledząc mnie wzrokiem, jakby bojąc się, że ucieknę.

Numer nieznany. Odebrałam.

- Tak słucham?

- Pani Samantha Smith? - usłyszałam głos nieznanej mi kobiety po drugiej stronie.

- Przy telefonie.

- Proszę natychmiast przyjechać do szpitala numer 217 – powiedziała – Mamy tu Pani syna Michała. Jest w krytycznym stanie.

Telefon wypadł mi z ręki. Zrobiło mi się słabo. Michał. Szpital. Co się do cholery mogło stać przez te 3 godziny?!

- Mike – szepnęłam, a z oczu popłynęły łzy – Muszę jechać do szpitala. Zawieź mnie tam proszę..

- Co się stało?! - zapytał pomagając mi ubrać płaszcz i szukając kluczyków.

- Nie wiem – odpowiedziałam szlochając – Coś z Michasiem.

- Jedziemy – wskoczyliśmy szybko do samochodu.

Podałam mu adres i jechaliśmy szybko w ciszy.

- Sam – zaczął – wszystko będzie dobrze nie martw się.

Jego głos drżał. Bał się tak jak ja..

justynka88013
Justyna

Creator

Comments (0)

See all
Add a comment

Recommendation for you

  • What Makes a Monster

    Recommendation

    What Makes a Monster

    BL 76.4k likes

  • Arna (GL)

    Recommendation

    Arna (GL)

    Fantasy 5.5k likes

  • Blood Moon

    Recommendation

    Blood Moon

    BL 47.9k likes

  • The Last Story

    Recommendation

    The Last Story

    GL 56 likes

  • Earthwitch (The Voidgod Ascendency Book 1)

    Recommendation

    Earthwitch (The Voidgod Ascendency Book 1)

    Fantasy 3k likes

  • Frej Rising

    Recommendation

    Frej Rising

    LGBTQ+ 2.8k likes

  • feeling lucky

    Feeling lucky

    Random series you may like

pozostac soba
pozostac soba

1.4k views3 subscribers

Dramat opisujący życie kobiety, która z pozoru odnalazła już swoje miejsce w świecie.
Subscribe

14 episodes

ROZDZIAL VIII

ROZDZIAL VIII

71 views 0 likes 0 comments


Style
More
Like
List
Comment

Prev
Next

Full
Exit
0
0
Prev
Next