Please note that Tapas no longer supports Internet Explorer.
We recommend upgrading to the latest Microsoft Edge, Google Chrome, or Firefox.
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
Publish
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
__anonymous__
__anonymous__
0
  • Publish
  • Ink shop
  • Redeem code
  • Settings
  • Log out

Lustre of Constellation (PL)

4.1 - Fatalna Pogoda

4.1 - Fatalna Pogoda

Nov 02, 2024




4.0 - Fatalna Pogoda

(Zmiana pierwszej osoby na Lytie)

 

Spędziłyśmy razem kolejne trzy godziny. Sydeniya okazała się naprawdę miłą osobą – opowiedziała mi mnóstwo przydatnych rzeczy o tym świecie. W międzyczasie zdążyłam zmienić ubrania na krótkie spodenki oraz fioletową koszulę z lekką narzutką.

– Huh… wygląda na to, że nie mam żadnej magii. – Westchnęłam, lekko rozczarowana. – Próbowałam przyciągać przedmioty, uleczyć

ranę na szyi… i nic z tego.

Sydeniya zmarszczyła brwi.

– Dziwne. O tym, czy ktoś ma magię, wiadomo od urodzenia. Nigdy nie spotkałam osoby, która nie posiadałaby żadnej mocy.

– Może da się jej nauczyć używać w trakcie życia? – rzuciła, jakby pytając samą siebie.

– Właśnie. Mam nadzieję, że po prostu nie potrafię jej używać… jeszcze – odpowiedziałam z nutą optymizmu.

Na chwilę zapadła niezręczna cisza.

Sydeniya wyglądała, jakby intensywnie nad czymś myślała. Sama była zainteresowana moją magią. Po dłuższym namyśle uniosła głowę i oznajmiła:

– Znam kogoś, kto może nam pomóc. Jest specjalistą od magii.

– Brzmi interesująco.

Podczas wspólnej wędrówki przyjrzałam się jej uważniej… i wtedy coś do mnie dotarło. Sydeniya nie była człowiekiem. Delikatnie spiczaste uszy, subtelnie wydłużone rysy twarzy – ona była elfem. Jak mogłam tego wcześniej nie zauważyć? I dlaczego przez cały ten czas nic mi o tym nie powiedziała? Pewnie ma własne powody.

Po piętnastu minutach marszu dotarliśmy na obrzeża miasta. Okolica była w fatalnym stanie – śmieci, stare, rozpadające się budynki, błoto zalegające na wąskich ścieżkach. Slamsy. Naprawdę ktoś znajomy Sydeniyi mieszka w takich warunkach?

W końcu zatrzymałyśmy się przed jedną z szop. Sydeniya bez słowa otworzyła skrzypiące drzwi i weszła do środka. Poszłam za nią.

Ku mojemu zaskoczeniu wnętrze wyglądało znacznie lepiej niż można było się spodziewać. W przeciwieństwie do zaniedbanego wyglądu z zewnątrz, w środku panował porządek. Pomieszczenie było niewielkie, ale schludne.

Po chwili zauważyłam, że nie jesteśmy same.

Przed nami stał mężczyzna. Z pewnością był tym znajomym, o którym mówiła Sydeniya.

Miał jasnoniebieskie włosy z jednym pasmem szarych kosmyków, ale to nie one przykuły moją uwagę. Na jego twarzy spoczywała biała opaska zasłaniająca oczy.

Czy on w ogóle coś przez nią widzi?

Jakby tego było mało, dolną część twarzy zakrywał ciemny niebieski szal, a na sobie miał długi, niebieski płaszcz.

Podszedł do mnie bliżej.

– To jest Lytia – przedstawiła mnie Sydeniya. – Jest moją przyjaciółką i... dość nietypowym przypadkiem. Nie ma żadnej mocy. Ani typu A, ani AB. Pomyślałam, że może będziesz coś o tym

wiedział.

Mężczyzna przez chwilę milczał, jakby analizował sytuację, po czym powiedział sucho:

– Nie zajmuję się zachciankami nieznajomych.

Nie zdziwiła mnie ta odpowiedź. Nie znał mnie, nie miał żadnego powodu, by mi pomóc.

– Rozumiem – powiedziałam spokojnie. – Ale możemy zawrzeć układ. Jeśli mi pomożesz, w jakiś sposób na pewno się odwdzięczę.

Zmrużył oczy, jakby próbował mnie przejrzeć na wylot.

– Hm... – mruknął. – Podaj mi dłoń.

Nie widziałam w tym problemu, więc posłusznie wyciągnęłam rękę.

Mężczyzna przez chwilę przyglądał się mojej dłoni. Przynajmniej tak mi się wydawało – w końcu nie wiedziałam, ile tak naprawdę widzi przez swoją opaskę.

– Drugą – polecił.

Od razu wykonałam jego prośbę.

Nagle jego twarz przybrała dziwny wyraz, co prawda nie widziałam go, ale dało się domyślić.

– Nie rozumiem… – wymamrotał pod nosem.

Nie wiedziałam, jak to skomentować, więc milczałam.

Sydeniya skrzyżowała ręce na piersi.

– O co chodzi? Masz już odpowiedź?

Mężczyzna puścił moje dłonie i cofnął się o krok.

Tak szybko? Myślałam, że będzie musiał mnie badać, czy coś… całe szczęście, że tylko tyle.

– Nie wiem, jak to zinterpretować…

Zaniepokoiłam się. To dobrze czy źle?

– Masz w sobie ogromną ilość mocy.

Ucieszyłam się.

– Ale jest jeden problem.

Mój uśmiech natychmiast zniknął. To może być coś poważnego.

– Moc, którą posiadasz, jest… inna niż wszystkie, jakie kiedykolwiek widziałem – dodał.

– Twoja magia jest całkowicie niezdolna do użytku.

No nie…

– Tak jakby ktoś... zrobił to celowo.

Sydeniya spojrzała na niego z zaciekawieniem.

– Co masz na myśli? – zapytała.

– Ktoś bardzo silny zapieczętował jej moc. Nie wiem dokładnie, co to oznacza.

Moje serce zaczęło bić szybciej.

Czyżby chodziło o tamtą chwilę w próżni? O Cethus’a i biały kryształ, który trzymał w dłoni? Stale nie jestem pewna, możliwe, że te dwie rzeczy nie mają nic ze sobą wspólnego. Jednak, nie kojarzę innego momentu, w którym mogło się zdarzyć coś takiego.

– Da się to odpieczętować? – zapytałam z nadzieją.

– Pieczęcie tego rodzaju mogą rzucać tylko potężne istoty. Jedynym sposobem na ich zdjęcie jest... – zawahał się. – Albo ten, kto je nałożył, musi sam je zdjąć, albo musi umrzeć.

-To bardziej skomplikowane niż sądziłam.

Wstrzymałam oddech.

Zdecydowanie nie jestem pewna, czy to na pewno Cethus mnie zapieczętował… Ale jeśli tak, to dlaczego to zrobił?

Hmm… Pamiętam, jak wspomniał coś o tym, że zostawił mnie tutaj abym wyrobiła sobie osobowość, jednak co miał na myśli? Czy na pewno to ma coś wspólnego z moją magią?

Mężczyzna nagle zmienił temat.

– Jestem naukowcem i pracuję nad wieloma rzeczami, między innymi nad sztucznym rdzeniem magii.

Ten pomysł można obalić. Skoro mam moc, ale jest zapieczętowana, to po co mi sztuczny rdzeń? Powinnam skupić się na odnalezieniu Cethus’a. Nawet, jeśli to się okaże nie jego sprawką, to na pewno będzie wiedział coś na ten temat. Każda informacja się przyda.

– Zapomniałem się przedstawić. Jestem Ethen – powiedział w końcu. – A dziewczyna obok ciebie, dostarcza mi materiały do badań.

– Ethen jest bardziej moim opiekunem niż znajomym czy przyjacielem – wtrąciła Sydeniya.

Zmrużyłam oczy.

– He? Ale wyglądacie na rówieśników. Jak niby jest twoim opiekunem?

– Może tak wyglądamy, ale Ethen zaopiekował się mną, kiedy byłam mała. Jest dużo starszy ode mnie.

Dużo starszy? Co to znaczy? Dziesięć lat? Sto?

Ethen spojrzał na mnie z zainteresowaniem.

– Mogę spróbować zdjąć pieczęć – powiedział.

– Dziękuję – odpowiedziałam z ogromną wdzięcznością.

– Ale najpierw muszę zadać ci trzy pytania.

Coś ścisnęło mnie w żołądku.

– Czemu akurat trzy?

Poczułam chwilowe napięcie.

– Bo na więcej i tak nie będziesz znać odpowiedzi – odparł spokojnie Ethen.

Jego ton był chłodny, rzeczowy.

Zestresowałam się. Czy to znaczy, że już wie, jakie mam luki w pamięci? Czy może tylko mnie testuje? Dlaczego, każde jego zdanie ma ukryte znaczenie?

– Chcę cię tylko trochę lepiej poznać – dodał, krzyżując ręce na piersi. – Sydeniya powiedziała mi, że poznałyście się dzisiaj, a teraz mamy już późny wieczór.

Zmarszczyłam brwi.

– Kiedy zdążyła ci to powiedzieć? Przez cały czas byłyśmy razem.

Ethen uśmiechnął się lekko, ale nie odpowiedział.

Poczułam, że traciłam kontrolę nad tą rozmową. To on dyktował jej rytm i kierunek.

– A co, jeśli nie odpowiem na któreś z pytań? – spytałam ostrożnie.

– Wtedy nie pomogę ci z pieczęcią – odparł bez zawahania.

Ścisnęło mnie w żołądku.

– Sydeniya powiedziała mi też, że to twój pierwszy dzień w stolicy – dodał, nie spuszczając ze mnie wzroku. – I że żyłaś na obszarach bestii. Pewnie nie masz jeszcze pomysłu, co ze sobą zrobić.

Zacisnęłam dłonie w pięści.

To prawda.

Nie miałam żadnego planu. Nie znałam tego świata, a teraz okazało się, że moja magia jest zapieczętowana – i jedyną osobą, która mogła ją odblokować, był ten, kto to zrobił… lub ktoś, kto doprowadziłby do tej osoby śmierci.

Zaczęłam się lekko denerwować. Rozmowa z Ethenem była zbyt… sztywna.

Czy Sydeniya może jest szpiegiem?

To pytanie nagle wdarło się do mojej głowy.

Tylko… co we mnie mogłoby być podejrzanego?

Odetchnęłam, próbując się uspokoić.

– No dobrze – powiedziałam w końcu. – Zadawaj pytania.

custom banner
lucykidu
LaqRyz

Creator

Sydeniya

#echo #lustre #light #planets #world #magic #Fight #poland #Fantasy #polish

Comments (0)

See all
Add a comment

Recommendation for you

  • What Makes a Monster

    Recommendation

    What Makes a Monster

    BL 75.8k likes

  • Invisible Bonds

    Recommendation

    Invisible Bonds

    LGBTQ+ 2.5k likes

  • Touch

    Recommendation

    Touch

    BL 15.6k likes

  • Silence | book 1

    Recommendation

    Silence | book 1

    LGBTQ+ 27.3k likes

  • Primalcraft: Scourge of the Wolf

    Recommendation

    Primalcraft: Scourge of the Wolf

    BL 7.1k likes

  • Arna (GL)

    Recommendation

    Arna (GL)

    Fantasy 5.5k likes

  • feeling lucky

    Feeling lucky

    Random series you may like

Lustre of Constellation (PL)
Lustre of Constellation (PL)

2k views6 subscribers

Robię remake całej fabuły i książki!!! Jest to stara wersja, opublikuje tylko nowy prolog a resztę pozostawię jak było żeby było wiadomo jaki jest progres z storytellingiem i wgl. Nie radzę czytać więcej niż prolog. Nowa wersja zostanie opublikowana pod nazwą ,,dormant constellation”. Mam nadzieję że zajrzysz jak wyjdzie :))).
Subscribe

33 episodes

4.1 - Fatalna Pogoda

4.1 - Fatalna Pogoda

90 views 5 likes 0 comments


Style
More
Like
List
Comment

Prev
Next

Full
Exit
5
0
Prev
Next