Please note that Tapas no longer supports Internet Explorer.
We recommend upgrading to the latest Microsoft Edge, Google Chrome, or Firefox.
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
Publish
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
__anonymous__
__anonymous__
0
  • Publish
  • Ink shop
  • Redeem code
  • Settings
  • Log out

Class D: The end of the Line (PL)

Terminacja

Terminacja

Nov 05, 2024

Polecenie mnie zdziwiło, ale postanowiłem się go posłuchać. W tym miejscu nie należało zadawać pytań — przynajmniej nie takich, które mogły ściągnąć na ciebie zbyt wiele uwagi. Wróciłem do swojej kwatery i zabrałem wszystkie rzeczy osobiste. Nie było ich wiele: zużyty grzebień, cienki notes z kilkoma zapisanymi stronami, plastikowy kubek, a także komunikator, który nadal tkwił w tym samym miejscu, milczący i zimny. Mimo wszystko wsunąłem go do kieszeni. Coś mi mówiło, że jeszcze się przyda.

Z powrotem udałem się do auli. Inni członkowie klasy D również się tam zebrali — łącznie około dwudziestu osób. Niektórzy wyglądali na zdezorientowanych, inni na zmęczonych, a jeszcze inni… jakby po prostu już się poddali.

Wtedy do sali wszedł nieznany mi naukowiec. Nie miał plakietki z nazwiskiem, co samo w sobie było niepokojące. Stanął przed nami i nagle przemówił:

— Droga klaso D, ustaliliśmy z zarządem, że zostaniecie wcześniej zwolnieni do domów. Zapraszamy do Sektora Pierwszego. Strażnik poprowadzi was dalej.

W pierwszej chwili nie wiedziałem, co myśleć. Brzmiało to zbyt dobrze, zbyt nagle… zbyt nienaturalnie. Ale nikt się nie odezwał. Nikt nie zapytał, dlaczego akurat teraz. Wszyscy po prostu ruszyli za strażnikiem, jak owce prowadzone na rzeź. Ja też.

W Sektorze Pierwszym czekał już inny strażnik. Kazał nam zostawić swoje rzeczy w schowkach, po czym polecił podzielić się na dwie równe grupy. Zrobiliśmy to bez słowa, choć czułem napięcie unoszące się w powietrzu. Następnie każdą grupę wprowadzono do oddzielnych pomieszczeń, pod pretekstem oczekiwania na transport.

I właśnie wtedy to się zaczęło.

Z górnych krawędzi ścian rozległ się syk — przypominał dźwięk wyciekającego gazu. W ułamku sekundy w pomieszczeniu wybuchła panika. Ludzie zaczęli krzyczeć, walić pięściami w drzwi, próbując je wyważyć, ale bez skutku. Tej konstrukcji nic nie mogło ruszyć.

Wtedy poczułem to… metaliczny smak w ustach. Gorzki, dziwnie znajomy. Gorzki jak… migdały.

I nagle, zupełnie niespodziewanie, przypomniałem sobie coś z dzieciństwa — moment, w którym moja mama zabrała mnie do szpitala na wycięcie migdałków. Pamiętam biel sali, dźwięk instrumentów medycznych i to dziwne poczucie, że zaraz coś się skończy.

Ktoś obok mnie zaczął się modlić. Inni płakali, dusili się, upadali na podłogę jeden po drugim.

Zacząłem tracić świadomość. Obraz przede mną się zamazał. Ostatnie, co zapamiętałem, to ten nieznośny smak — gorzki i chemiczny — rozlewający się po całym gardle.

Oprzytomniałem dopiero po czasie, który wydawał mi się wiecznością. Może to była godzina. Może dwie. Nie miałem pojęcia. Ale byłem pewien jednego — żyłem... A przecież… nie powinienem.

Serce waliło mi jak młot. Miałem zamknięte oczy, oddychałem płytko, jakbym nadal był nieprzytomny. Słyszałem kroki. Głosy.

— W końcu… Przynajmniej ich mamy z głowy.
— 
Nie ciesz się tak, za miesiąc musimy zrobić to samo.
— 
Przestańcie już gadać. Zabierzmy ich stąd. 

Nie ruszałem się. Czułem, jak ktoś łapie mnie za ramiona i kładzie na wózku. Moje ciało było bezwładne, ale umysł pracował na najwyższych obrotach. Z każdą sekundą oddalaliśmy się od miejsca terminacji. Przesuwali mnie przez korytarze, a wokół panowała złowroga cisza.

W końcu się zatrzymaliśmy. Usłyszałem metaliczny zgrzyt, potem znów szuranie. I nagle... ciepło. Miękkość pod plecami. Ktoś mnie po prostu wrzucił.

Poczekałem, aż głosy zamilkną, aż kroki oddalą się w ciemność. Dopiero wtedy otworzyłem oczy.

Leżałem na ciele innego członka klasy D. Martwego.

Skóra była chłodna, spojrzenie puste, a ręce nienaturalnie wykręcone. Wstałem tak gwałtownie, jakby właśnie poraził mnie piorun. Oddychałem ciężko. Serce dudniło mi w uszach. Żyłem. Ale za jaką cenę?

custom banner
Sej-elk
sej-elk

Creator

#scp #science_fiction #poland #polska #polish

Comments (0)

See all
Add a comment

Recommendation for you

  • What Makes a Monster

    Recommendation

    What Makes a Monster

    BL 75.8k likes

  • Invisible Bonds

    Recommendation

    Invisible Bonds

    LGBTQ+ 2.5k likes

  • Touch

    Recommendation

    Touch

    BL 15.6k likes

  • Silence | book 1

    Recommendation

    Silence | book 1

    LGBTQ+ 27.3k likes

  • Primalcraft: Scourge of the Wolf

    Recommendation

    Primalcraft: Scourge of the Wolf

    BL 7.1k likes

  • Secunda

    Recommendation

    Secunda

    Romance Fantasy 43.3k likes

  • feeling lucky

    Feeling lucky

    Random series you may like

Class D: The end of the Line (PL)
Class D: The end of the Line (PL)

2.5k views14 subscribers

Witam wszystkich, mam na imię Aiden Duvel, chociaż w fundacji nazywają mnie D-4347. Pochodzę z Teksasu z miasta San Antonio, a zanim tu trafiłem, życie nie było łatwe — problemy finansowe zmusiły mnie do podjęcia tej pracy, choć nigdy nie chciałem tu być. Fundacja, dla której pracuję, jest jak więzienie z niewidzialnymi kratami — nie da się odejść samemu. Jedynie oni mogą cię stąd wypuścić. A ja właśnie czekam na swój koniec, bo niedługo mają mnie zwolnić. Nie wiem, czy mam się cieszyć, czy raczej bać, że te ostatnie dni tutaj będą jeszcze gorsze niż wszystkie poprzednie.

Jak się tu znalazłem? Dostałem kiedyś wiadomość z nieznanego numeru — propozycję pracy, która wydawała się jak wybawienie. Nie pytałem o szczegóły, desperacja nie pozwalała na rozważania. Nie wiedziałem, co mnie czeka. Wkrótce potem przenieśli mnie do ośrodka 73 — nazwa bez znaczenia, ale miejsce... nie z tego świata.

Tu jest pełno ludzi z bronią. Na pierwszy rzut oka to powinno dawać poczucie bezpieczeństwa, ale coś tu nie gra. Atmosfera jest gęsta od podejrzeń, a każdy krok może być ostatnim. To miejsce nie tylko chroni — to więzienie, które obserwuje cię 24 godziny na dobę. Korytarze pełne są szepty i cieni, a twarze innych pracowników są niewyraźne, jakby ukrywały swoje prawdziwe intencje.

Nie czuję się tu bezpiecznie — czuję, że każdy ruch jest śledzony, każdy gest interpretowany. Nie wiem, co tu naprawdę robię i czy kiedykolwiek wyjdę z tego miejsca cało. Marzę tylko o jednym — o dniu, kiedy to piekło zostanie za mną, kiedy będę mógł znów poczuć powietrze wolności bez ciężaru nad sobą. Mam nadzieję, że ten czas szybko minie i nigdy więcej nie będę musiał wracać do tego przeklętego ośrodka.
Subscribe

20 episodes

Terminacja

Terminacja

148 views 8 likes 0 comments


Style
More
Like
List
Comment

Prev
Next

Full
Exit
8
0
Prev
Next