Please note that Tapas no longer supports Internet Explorer.
We recommend upgrading to the latest Microsoft Edge, Google Chrome, or Firefox.
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
Publish
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
__anonymous__
__anonymous__
0
  • Publish
  • Ink shop
  • Redeem code
  • Settings
  • Log out

Class D: The end of the Line (PL)

Ucieczka z placówki 73

Ucieczka z placówki 73

Nov 07, 2024

Przez chwilę nie mogłem się pozbierać po tym, co przeżyłem i zobaczyłem. Leżałem na martwym ciele innego członka klasy D, a w głowie wciąż brzmiały słowa tych ludzi… jakby śmierć była tu procedurą. Czymś rutynowym. Normalnym.

Nie mogłem tak po prostu leżeć i czekać na dalszy rozwój wydarzeń. Coś we mnie się obudziło — może instynkt, może resztka godności, a może zwykła, pierwotna panika. Postanowiłem: teraz albo nigdy. Albo ucieknę, albo skończę jak on.

Podniosłem się i ruszyłem w stronę drzwi. Ku mojemu zaskoczeniu były uchylone. Wyjrzałem ostrożnie na zewnątrz — korytarz był pusty. Żadnych strażników, żadnych kamer w zasięgu wzroku. Tylko ciche buczenie wentylatorów i światło jarzeniówek odbijające się od metalowych ścian.

Wyszedłem z pomieszczenia i zacząłem iść. Powoli, ostrożnie, starając się zapamiętać każdy zakręt, każde rozwidlenie. W tym miejscu wszystko wyglądało tak samo, jakby było zaprojektowane, żeby gubić ludzi.

Po kilkunastu minutach marszu, zatrzymał mnie dźwięk. Coś pomiędzy syknięciem a cichym bulgotem. Dochodziło z jednego z otwartych pomieszczeń. Zatrzymałem się tuż przy framudze drzwi i zerknąłem do środka.

Zamarłem.

W środku był przypięty do krzesła członek klasy D — jego numeru nie widziałem, ale rozpoznałem więzienny uniform. Przed nim stał naukowiec. Mówił coś spokojnym głosem, jednocześnie przygotowując długie, przezroczyste rury. Podłączył je do ciała więźnia i po chwili zaczęły się napełniać jakimś ciemnym płynem. Nie miałem pojęcia, co to było, ale reakcja była natychmiastowa.

Mężczyzna przypięty do krzesła zaczął krzyczeć. Początkowo przeraźliwie, jakby w bólu, potem jego głos przeszedł w chrapliwe jęki. Po chwili zaczął się dusić, jego krzyki zamieniły się w bulgotanie. Ciało drgało nienaturalnie, jakby coś wewnątrz niego się poruszało. Nagle uniósł rękę i... wskazał w moją stronę.

Zamarłem.

Nie czekając ani sekundy, rzuciłem się za ścianę. Serce waliło mi jak szalone. Wiedziałem, że muszę uciekać. Teraz.

Biegłem, nie patrząc za siebie. Mijałem kolejne korytarze, schody, drzwi. I wtedy, niemal przypadkiem, zauważyłem otwarte okno. Podeszedłem do niego szybko, ale ostrożnie, i wyjrzałem na zewnątrz. Nie byłem wysoko — może pierwsze piętro. Poniżej znajdowała się twarda ziemia, kilka kamieni, trochę piasku. Pustynia.

(Dobra, raz się żyje. Lepiej połamać nogę niż zginąć.)

Bez dłuższego namysłu skoczyłem.

Upadek był bolesny, ale zniosłem go bez złamań. Tylko zadrapania i obite kolana. Wstałem, otrzepałem się i zacząłem szukać jakiegoś wyjścia. Ośrodek był ogrodzony — wysokim, metalowym płotem pod napięciem. Nie wyglądało, by ktokolwiek mógł się przez niego przedrzeć.

Ale po kilkunastu minutach błądzenia wzdłuż ogrodzenia zauważyłem coś — niewielką wyrwę w siatce, ledwo widoczną z daleka. Ktoś już wcześniej próbował stąd uciec. Może nawet mu się udało.

Zawahałem się tylko na sekundę. Potem przecisnąłem się przez dziurę, zostawiając za sobą wszystko, co znałem. Ośrodek, ludzi, numer D-4347. Wszystko.

A przed sobą miałem... pustynię.

Byłem wolny. Ale niebezpieczeństwo wcale się nie skończyło.

[Kilka godzin później]

Słońce piekło niemiłosiernie. Szłem przed siebie, bez konkretnego celu, po prostu odchodząc. Skóra piekła mnie od słońca, usta miałem spieczone, a każdy krok wydawał się cięższy od poprzedniego. Nie wiedziałem, dokąd zmierzam, ale jedno było pewne — nie mogłem się zatrzymać.

I wtedy go zobaczyłem.

Stary, opuszczony dom. Stał samotnie, wbity w piasek, jakby świat o nim zapomniał. Na pierwszy rzut oka wyglądał na ruinę, ale kiedy podszedłem bliżej, zobaczyłem, że konstrukcja była zaskakująco solidna. Drzwi skrzypnęły, gdy je otworzyłem.

W środku panował chłód i półmrok. Kurz unosił się w powietrzu, a meble pokrywała cienka warstwa brudu. Ale był dach nad głową. Cień. Schronienie.

Usiadłem w kącie, oparty o ścianę, i przez długi czas po prostu oddychałem. Cicho. Spokojnie. W końcu… sam.

custom banner
Sej-elk
sej-elk

Creator

#scp #science_fiction #poland #polska #polish

Comments (2)

See all
karolkrzysztofo
karolkrzysztofo

Top comment

Grrr gdzie kolejne

0

Add a comment

Recommendation for you

  • What Makes a Monster

    Recommendation

    What Makes a Monster

    BL 75.8k likes

  • Invisible Bonds

    Recommendation

    Invisible Bonds

    LGBTQ+ 2.5k likes

  • Touch

    Recommendation

    Touch

    BL 15.6k likes

  • Silence | book 1

    Recommendation

    Silence | book 1

    LGBTQ+ 27.3k likes

  • Primalcraft: Scourge of the Wolf

    Recommendation

    Primalcraft: Scourge of the Wolf

    BL 7.1k likes

  • Secunda

    Recommendation

    Secunda

    Romance Fantasy 43.3k likes

  • feeling lucky

    Feeling lucky

    Random series you may like

Class D: The end of the Line (PL)
Class D: The end of the Line (PL)

2.5k views14 subscribers

Witam wszystkich, mam na imię Aiden Duvel, chociaż w fundacji nazywają mnie D-4347. Pochodzę z Teksasu z miasta San Antonio, a zanim tu trafiłem, życie nie było łatwe — problemy finansowe zmusiły mnie do podjęcia tej pracy, choć nigdy nie chciałem tu być. Fundacja, dla której pracuję, jest jak więzienie z niewidzialnymi kratami — nie da się odejść samemu. Jedynie oni mogą cię stąd wypuścić. A ja właśnie czekam na swój koniec, bo niedługo mają mnie zwolnić. Nie wiem, czy mam się cieszyć, czy raczej bać, że te ostatnie dni tutaj będą jeszcze gorsze niż wszystkie poprzednie.

Jak się tu znalazłem? Dostałem kiedyś wiadomość z nieznanego numeru — propozycję pracy, która wydawała się jak wybawienie. Nie pytałem o szczegóły, desperacja nie pozwalała na rozważania. Nie wiedziałem, co mnie czeka. Wkrótce potem przenieśli mnie do ośrodka 73 — nazwa bez znaczenia, ale miejsce... nie z tego świata.

Tu jest pełno ludzi z bronią. Na pierwszy rzut oka to powinno dawać poczucie bezpieczeństwa, ale coś tu nie gra. Atmosfera jest gęsta od podejrzeń, a każdy krok może być ostatnim. To miejsce nie tylko chroni — to więzienie, które obserwuje cię 24 godziny na dobę. Korytarze pełne są szepty i cieni, a twarze innych pracowników są niewyraźne, jakby ukrywały swoje prawdziwe intencje.

Nie czuję się tu bezpiecznie — czuję, że każdy ruch jest śledzony, każdy gest interpretowany. Nie wiem, co tu naprawdę robię i czy kiedykolwiek wyjdę z tego miejsca cało. Marzę tylko o jednym — o dniu, kiedy to piekło zostanie za mną, kiedy będę mógł znów poczuć powietrze wolności bez ciężaru nad sobą. Mam nadzieję, że ten czas szybko minie i nigdy więcej nie będę musiał wracać do tego przeklętego ośrodka.
Subscribe

20 episodes

Ucieczka z placówki 73

Ucieczka z placówki 73

108 views 8 likes 2 comments


Style
More
Like
List
Comment

Prev
Next

Full
Exit
8
2
Prev
Next