Faro wrócił do swojej normalnej postaci. Oglądałem tę scenę z równoczesnym strachem i zdziwieniem. „Czym on, do cholery, jest?” — pomyślałem. Nagle usłyszałem głos:
— D-4347, wiem, że tam jesteś...
Moje oczy rozszerzyły się ze zdziwienia i przerażenia. Trzymając karabin w rękach, wyszedłem zza rogu.
— Ty... Zabiłeś ich, jakby to było niczym! Czym ty jesteś?! — krzyknąłem.
Uśmiechnął się w swój typowy, ale teraz nieco przerażający sposób.
— Może ci powiem, ale musiałbyś coś dla mnie zrobić... — powiedział spokojnym tonem.
— Co takiego? — spytałem, zachowując ostrożność.
— Nic wielkiego, tylko drobna przysługa. Ty mi pomożesz, a ja odpowiem na twoje pytania.
— Kusząca propozycja... chyba.
— Nieprawdaż? — zapytał, wyciągając rękę w moją stronę.
— To co, mamy umowę? — dodał.
Zastanawiałem się chwilę, ale w końcu... czemu nie? Może wreszcie dowiem się czegoś więcej. Westchnąłem i powiedział:
— Umowa.
Niepewnie podałem mu rękę. W momencie uścisku pojawił się fioletowy ogień, który zniknął tak nagle, jak się pojawił.
— C-co to było?! — zapytałem, cofając rękę.
— To zapieczętowanie naszej umowy, abyś nie próbował się wycofać. A teraz wróć do swojej przechowalni. Nikt cię nie zauważy, a tutaj zaraz będzie zamieszanie przez to, co się wydarzyło. Wszystkie potrzebne informacje znajdziesz na miejscu.
Po tych słowach zniknął, pozostawiając mnie samego.
Wróciłem do swojego pokoju. Co dziwne, drzwi były otwarte, ale kiedy przeszedłem przez próg, od razu zamknęły się z hukiem. Na biurku leżała jakaś kupka papierów. Podszedłem bliżej i usiadłem na krześle, zaczynając je czytać. Pierwsze, co zobaczyłem, to nagłówek:
Data wpisu: 17 września 2011 r.
Opis obiektu: FARO
Numer obiektu: 0-####
Wygląd: Humanoidalny mężczyzna w wieku 30–35 lat. Ubrany w czarny, elegancki garnitur z fioletowym krawatem. Strój zdaje się być częścią jego ciała. Posiada krótkie, brązowe włosy, a jego wzrost szacuje się na 191 cm. Ma prostą postawę i jasną, środkowoeuropejską karnację. Kraj pochodzenia nieznany. Nosi przy sobie metalową laskę z fioletowym kryształem unoszącym się na czubku w kształcie kuli.
Umiejętności: Teleportacja na krótkie i długie dystanse. Korzystanie z pewnego rodzaju mocy bądź umiejętności.
(Dostęp do pełnej listy umiejętności wymaga karty poziomu 4 lub wyższego).
Informacje specjalne:
Byt nie wykazuje agresji, chyba że zostanie zaatakowany. Obiekt ma prawo poruszania się po każdej placówce i każdym pomieszczeniu bez potrzeby uzyskiwania zgody.
(Szczegóły wymagają karty poziomu 4 lub wyższego).
Aktualizacja wpisu:
Data: 24 lutego 2012 r.
Od dziś obiekt 0-#### zwany „Faro” zostaje mianowany doktorem poziomu 3. Informacje o tej zmianie zostały przesłane do wszystkich uprzywilejowanych jednostek.
Przerzucałem kolejne kartki, aż natrafiłem na opis... mój opis.
Data wpisu: 13 maja 2024 r.
Opis obiektu: D-4347
Wygląd: Średniej długości czarne włosy, niebieskie oczy oraz blizna na lewym oku. Wzrost: 187 cm. Wiek: 28 lat.
Wpis ogólny:
D-4347 przeżył próbę terminacji gazowej. Jest to zdarzenie, które nie powinno mieć miejsca. Okazuje się, że posiada zdolności regeneracyjne na niezwykle wysokim poziomie, które uniemożliwiają jego śmierć. Od dziś zostaje oznaczony jako obiekt anomalny. Zabezpieczenie i zbadanie tego obiektu są priorytetowe.
(Dalsze informacje wymagają karty poziomu 4 lub wyższego).
Skończyłem czytać. Czułem, jak serce bije mi coraz szybciej. „Anomalny? Ja?” — pomyślałem, wpatrując się w kartki z niedowierzaniem.
Witam wszystkich, mam na imię Aiden Duvel, chociaż w fundacji nazywają mnie D-4347. Pochodzę z Teksasu z miasta San Antonio, a zanim tu trafiłem, życie nie było łatwe — problemy finansowe zmusiły mnie do podjęcia tej pracy, choć nigdy nie chciałem tu być. Fundacja, dla której pracuję, jest jak więzienie z niewidzialnymi kratami — nie da się odejść samemu. Jedynie oni mogą cię stąd wypuścić. A ja właśnie czekam na swój koniec, bo niedługo mają mnie zwolnić. Nie wiem, czy mam się cieszyć, czy raczej bać, że te ostatnie dni tutaj będą jeszcze gorsze niż wszystkie poprzednie.
Jak się tu znalazłem? Dostałem kiedyś wiadomość z nieznanego numeru — propozycję pracy, która wydawała się jak wybawienie. Nie pytałem o szczegóły, desperacja nie pozwalała na rozważania. Nie wiedziałem, co mnie czeka. Wkrótce potem przenieśli mnie do ośrodka 73 — nazwa bez znaczenia, ale miejsce... nie z tego świata.
Tu jest pełno ludzi z bronią. Na pierwszy rzut oka to powinno dawać poczucie bezpieczeństwa, ale coś tu nie gra. Atmosfera jest gęsta od podejrzeń, a każdy krok może być ostatnim. To miejsce nie tylko chroni — to więzienie, które obserwuje cię 24 godziny na dobę. Korytarze pełne są szepty i cieni, a twarze innych pracowników są niewyraźne, jakby ukrywały swoje prawdziwe intencje.
Nie czuję się tu bezpiecznie — czuję, że każdy ruch jest śledzony, każdy gest interpretowany. Nie wiem, co tu naprawdę robię i czy kiedykolwiek wyjdę z tego miejsca cało. Marzę tylko o jednym — o dniu, kiedy to piekło zostanie za mną, kiedy będę mógł znów poczuć powietrze wolności bez ciężaru nad sobą. Mam nadzieję, że ten czas szybko minie i nigdy więcej nie będę musiał wracać do tego przeklętego ośrodka.
Comments (3)
See all