Please note that Tapas no longer supports Internet Explorer.
We recommend upgrading to the latest Microsoft Edge, Google Chrome, or Firefox.
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
Publish
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
__anonymous__
__anonymous__
0
  • Publish
  • Ink shop
  • Redeem code
  • Settings
  • Log out

Class D: The end of the Line (PL)

Spotkanie z 049

Spotkanie z 049

Jul 25, 2025

Odsunęła się ode mnie na chwilę, a ja poczułem coś… ciepłego. Nie była to zwykła temperatura – to ciepło pulsowało, jakby miało własny rytm, jakby żyło. Rozlewało się po mojej skórze jak płynne światło, zatapiając mnie w czymś, co przypominało sen. Dookoła mojego ciała pojawiła się złocista aura – nie jasna, lecz głęboka, niemalże płynna, jakby otaczała mnie cienką warstwą energii o gęstości mgły. Przez pierwsze sekundy byłem w szoku, niezdolny się poruszyć ani nawet oddychać. Ale potem…

Po czterech minutach – a może to były sekundy? – poczułem, jak moje ciało odzyskuje sprawność. Każdy nerw zdawał się nagle zsynchronizowany, każda komórka – naładowana czymś, czego nie potrafiłem nazwać. Ból ustąpił. Ciężar zniknął. Czułem się… silniejszy niż kiedykolwiek. Aura zniknęła tak nagle, jak się pojawiła. Ciepło wyparowało. Znów byłem tylko sobą – a może już nie?

Kobieta nie ruszyła się z miejsca. Jej wzrok był skupiony, poważny, niemal badawczy. W końcu odezwała się chłodno, ale bez cienia wrogości:

– Wstań…

Posłuchałem. Moje ciało poruszało się z zadziwiającą lekkością, jakby nagle zapomniano mu o wszystkich ranach. Mięśnie działały bez wysiłku, stawy nie bolały. Wstałem i rozejrzałem się. Dopiero teraz uderzył mnie widok zniszczeń.

To było laboratorium. A raczej jego wrak. Rury wystające z roztrzaskanych ścian. Rozbite szkło. Spalone kable, zwisające jak martwe węże. Jakby przeszło przez nie coś… potężnego. Nieokiełznanego.

– Co tu się stało? – zapytałem z niedowierzaniem, a mój głos odbił się echem od pogiętych metalowych powierzchni.

Kobieta spojrzała na mnie, jakby widziała przez moją duszę. Jej spojrzenie było spokojne, ale nieprzeniknione.

– TY to zrobiłeś. I to TY jesteś za to odpowiedzialny.

– Ja? Ale przecież… to niemożliwe!

– A czy Eonabsolad ci nic nie wyjaśnił? Przecież powiedział ci wszystko o twoich mocach… o umiejętnościach. Ten wybuch energii… był tylko początkiem.

Zamarłem.

– Skąd ty to wszystko wiesz? …Chwila… Ty jesteś tą… Feyą?

Na jej twarzy zagościł uśmiech – nie ciepły, raczej… aprobujący. Jakby właśnie zakończył się test, który zdałem. Może nie z wyróżnieniem, ale wystarczająco dobrze, by przejść dalej.

– Widzę, że szybko się uczysz, Aiden… – rzekła spokojnie. – A teraz… czas sprawdzić, czy jesteś kimś więcej niż tylko mięsem armatnim.

– W jaki sposób? – spytałem z wahaniem.

– Dwóch doktorów już czeka. Zaprowadzą cię do podmiotu… znanego jako Doktor Plagi.

Zawahałem się. Serce biło mi szybciej. Nie miałem wyboru. Westchnąłem i skinąłem głową. Wyszliśmy z pomieszczenia. Rzeczywiście – przed drzwiami czekali dwaj naukowcy w białych kitlach. Milcząco ruszyli przodem. Ich twarze były zamknięte, pozbawione emocji. Jakby zrobieni z wosku. Sztuczni. Zmęczeni.

Przeszliśmy kilkoma korytarzami – metalowe ściany, kamery, ciężkie drzwi, światło jarzeniówek rzucające cienie tam, gdzie nie powinno ich być. Mijaliśmy kolejne sekcje oznaczone literami i numerami, a każdy krok wydawał się zbliżać mnie do czegoś nieuniknionego.

W końcu stanęliśmy przed drzwiami z napisem:

SCP-049

Metalowe litery zdawały się drżeć od wewnętrznego napięcia, jakby same próbowały ostrzec mnie przed tym, co czeka po drugiej stronie.

Naukowcy przeszli do pokoju obserwacyjnego za grubą szybą. Jeden z nich odezwał się przez głośnik:

– Aiden… Proszę, wejdź do środka.

Drzwi otworzyły się z sykiem, wypuszczając chmurę zimnego powietrza, jakby oddychała nim sama cela.

Wszedłem.

Drzwi natychmiast zatrzasnęły się za mną z metalicznym hukiem.

Cela była pozornie pusta. Zwykła lampa, betonowe ściany. Ale powietrze… miało inny smak. Cięższy. Gęstszy. Z każdą sekundą czułem, że mój oddech staje się płytszy, jakby powietrze filtrowane przez tysiące wspomnień.

I wtedy go zobaczyłem.

W kącie stała postać. Mężczyzna – a może coś, co tylko przybrało ludzką formę. Miał około 190 centymetrów wzrostu. Był okryty długim, czarnym płaszczem z kapturem, przypominającym stroje lekarzy z czasów zarazy. Tkanina zdawała się poruszać niezależnie od ruchów jego ciała, jakby żyła własnym życiem. Ale maska… nie była zwykła. Nie była zrobiona ze skóry ani z metalu. Wyglądała jak rzeźbiona z kości. A może z czegoś… jeszcze starszego.

A ja… nie wiedziałem, czy przybyłem tu jako rozmówca, jako ofiara… czy jako test.

custom banner
Sej-elk
sej-elk

Creator

#science_fiction #scp #polska #polish #poland

Comments (0)

See all
Add a comment

Recommendation for you

  • What Makes a Monster

    Recommendation

    What Makes a Monster

    BL 75.8k likes

  • Invisible Bonds

    Recommendation

    Invisible Bonds

    LGBTQ+ 2.5k likes

  • Touch

    Recommendation

    Touch

    BL 15.6k likes

  • Silence | book 1

    Recommendation

    Silence | book 1

    LGBTQ+ 27.3k likes

  • Primalcraft: Scourge of the Wolf

    Recommendation

    Primalcraft: Scourge of the Wolf

    BL 7.1k likes

  • Secunda

    Recommendation

    Secunda

    Romance Fantasy 43.3k likes

  • feeling lucky

    Feeling lucky

    Random series you may like

Class D: The end of the Line (PL)
Class D: The end of the Line (PL)

2.5k views14 subscribers

Witam wszystkich, mam na imię Aiden Duvel, chociaż w fundacji nazywają mnie D-4347. Pochodzę z Teksasu z miasta San Antonio, a zanim tu trafiłem, życie nie było łatwe — problemy finansowe zmusiły mnie do podjęcia tej pracy, choć nigdy nie chciałem tu być. Fundacja, dla której pracuję, jest jak więzienie z niewidzialnymi kratami — nie da się odejść samemu. Jedynie oni mogą cię stąd wypuścić. A ja właśnie czekam na swój koniec, bo niedługo mają mnie zwolnić. Nie wiem, czy mam się cieszyć, czy raczej bać, że te ostatnie dni tutaj będą jeszcze gorsze niż wszystkie poprzednie.

Jak się tu znalazłem? Dostałem kiedyś wiadomość z nieznanego numeru — propozycję pracy, która wydawała się jak wybawienie. Nie pytałem o szczegóły, desperacja nie pozwalała na rozważania. Nie wiedziałem, co mnie czeka. Wkrótce potem przenieśli mnie do ośrodka 73 — nazwa bez znaczenia, ale miejsce... nie z tego świata.

Tu jest pełno ludzi z bronią. Na pierwszy rzut oka to powinno dawać poczucie bezpieczeństwa, ale coś tu nie gra. Atmosfera jest gęsta od podejrzeń, a każdy krok może być ostatnim. To miejsce nie tylko chroni — to więzienie, które obserwuje cię 24 godziny na dobę. Korytarze pełne są szepty i cieni, a twarze innych pracowników są niewyraźne, jakby ukrywały swoje prawdziwe intencje.

Nie czuję się tu bezpiecznie — czuję, że każdy ruch jest śledzony, każdy gest interpretowany. Nie wiem, co tu naprawdę robię i czy kiedykolwiek wyjdę z tego miejsca cało. Marzę tylko o jednym — o dniu, kiedy to piekło zostanie za mną, kiedy będę mógł znów poczuć powietrze wolności bez ciężaru nad sobą. Mam nadzieję, że ten czas szybko minie i nigdy więcej nie będę musiał wracać do tego przeklętego ośrodka.
Subscribe

20 episodes

Spotkanie z 049

Spotkanie z 049

88 views 5 likes 0 comments


Style
More
Like
List
Comment

Prev
Next

Full
Exit
5
0
Prev
Next