Do Ośrodka-## przybył Dr Faro w trybie pilnym po zgłoszeniu zabezpieczenia nowej, nietypowej anomalii. Byt, później nazwany Feya, na pierwszy rzut oka przypominał samego Faro. Istniały jednak wyraźne różnice: sylwetka kobieca oraz odwrócona kolorystyka — tam, gdzie Faro emanuje barwą fioletową (krawat, oczy, manifestacja mocy, końcówka laski), u obiektu dominował żółty.
Ich pierwsze spotkanie przebiegło w sposób trudny do sklasyfikowania. Zarejestrowane materiały wskazują, że oboje zachowywali się, jakby łączyła ich wieloletnia znajomość, a nawet więź o charakterze znacznie starszym. Protokół przesłuchania z tamtego dnia został zaszyfrowany i udostępniony wyłącznie Radzie O5 oraz wąskiej grupie pośredników.
Choć zarówno Feya, jak i Faro twierdzili, że zostali stworzeni przez tego samego „Stwórcę”, analiza genetyczna przyniosła zaskakujące wyniki. DNA Feyi różni się od DNA Faro w 99,7%, co zdaniem badaczy jest wskaźnikiem, iż podobieństwa mogą być jedynie powierzchowne, a źródło ich mocy — dalece bardziej skomplikowane, niż zakładano.
Podobnie jak Faro w początkowej fazie współpracy z Fundacją, Feya nie stawiała oporu podczas zabezpieczenia ani podczas przeprowadzanych badań. Jej umiejętności okazały się niemal identyczne z mocami Faro, a odmienności ograniczały się do wspomnianej kolorystyki oraz płci.
Podczas kontaktu z SCP-049 odnotowano zdarzenie identyczne jak we wcześniejszych raportach dotyczących Faro. SCP-049, po krótkiej obserwacji, wypowiedział słowa: „Jesteś zdrowa... Nie potrzebujesz mojego uzdrowienia...”
Obiekt został oznaczony jako Feya i przyjęty do Fundacji w charakterze podmiotu anomalnego. Po serii testów i ocenie stabilności psychicznej uzyskała status personelu współpracującego, a następnie — podobnie jak Faro — otrzymała stanowisko doktorskie.
Na stałe zamieszkała w części mieszkalnej Ośrodka-19, w lokalu położonym w bezpośrednim sąsiedztwie kwater Faro. Od pierwszych dni współpracy wykazywała pełną lojalność wobec Fundacji, a jej działania nie generowały żadnych zagrożeń.
Mimo to, Rada O5 z niepokojem obserwowała rozwój sytuacji. Obawy dotyczyły przede wszystkim nieznanego źródła ich wspólnego pochodzenia oraz potencjalnej synergii, jaka mogłaby wystąpić w przypadku nieprzewidzianych okoliczności.
Aktualizacja — Styczeń 2024
Do chwili obecnej nie odnotowano żadnych incydentów ani sytuacji zagrożenia związanych z działalnością Feyi czy Dr Faro. Oboje kontynuują współpracę z Fundacją, pełniąc funkcje badawcze i wspierając projekty wymagające ich unikalnych zdolności.
SCP-049 to humanoidalny byt przypominający średniowiecznego lekarza plagi, który twierdzi, że ludzkość cierpi na tajemniczą „Pestis”. Zabija dotykiem osoby uznane przez siebie za chore, a następnie przeprowadza na nich prymitywne operacje, tworząc agresywne, nieudane „uzdrowione” istoty.
Witam wszystkich, mam na imię Aiden Duvel, chociaż w fundacji nazywają mnie D-4347. Pochodzę z Teksasu z miasta San Antonio, a zanim tu trafiłem, życie nie było łatwe — problemy finansowe zmusiły mnie do podjęcia tej pracy, choć nigdy nie chciałem tu być. Fundacja, dla której pracuję, jest jak więzienie z niewidzialnymi kratami — nie da się odejść samemu. Jedynie oni mogą cię stąd wypuścić. A ja właśnie czekam na swój koniec, bo niedługo mają mnie zwolnić. Nie wiem, czy mam się cieszyć, czy raczej bać, że te ostatnie dni tutaj będą jeszcze gorsze niż wszystkie poprzednie.
Jak się tu znalazłem? Dostałem kiedyś wiadomość z nieznanego numeru — propozycję pracy, która wydawała się jak wybawienie. Nie pytałem o szczegóły, desperacja nie pozwalała na rozważania. Nie wiedziałem, co mnie czeka. Wkrótce potem przenieśli mnie do ośrodka 73 — nazwa bez znaczenia, ale miejsce... nie z tego świata.
Tu jest pełno ludzi z bronią. Na pierwszy rzut oka to powinno dawać poczucie bezpieczeństwa, ale coś tu nie gra. Atmosfera jest gęsta od podejrzeń, a każdy krok może być ostatnim. To miejsce nie tylko chroni — to więzienie, które obserwuje cię 24 godziny na dobę. Korytarze pełne są szepty i cieni, a twarze innych pracowników są niewyraźne, jakby ukrywały swoje prawdziwe intencje.
Nie czuję się tu bezpiecznie — czuję, że każdy ruch jest śledzony, każdy gest interpretowany. Nie wiem, co tu naprawdę robię i czy kiedykolwiek wyjdę z tego miejsca cało. Marzę tylko o jednym — o dniu, kiedy to piekło zostanie za mną, kiedy będę mógł znów poczuć powietrze wolności bez ciężaru nad sobą. Mam nadzieję, że ten czas szybko minie i nigdy więcej nie będę musiał wracać do tego przeklętego ośrodka.
Comments (0)
See all