Please note that Tapas no longer supports Internet Explorer.
We recommend upgrading to the latest Microsoft Edge, Google Chrome, or Firefox.
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
Publish
Home
Comics
Novels
Community
Mature
More
Help Discord Forums Newsfeed Contact Merch Shop
__anonymous__
__anonymous__
0
  • Publish
  • Ink shop
  • Redeem code
  • Settings
  • Log out

pozostac soba

ROZDZIAL X

ROZDZIAL X

Dec 26, 2017

 Następne trzy dni były jak sen, starałam się trzymać się świadomości jednak to przychodziło mi z wielkim trudem. Chwilami po prostu siedziałam wpatrując się pustym wzrokiem w ścianę czy podłogę. Pogrzeb był o dwunastej. Zadbałam o wszystko. Tak ciężko było rozmawiać z tymi wszystkimi ludźmi. Z Emmą. Chcieli się spakować i wracać do mnie, jednak poprosiłam ich, aby tego nie robili. To były ich wakacje.

Moje serce jakby zwolniło. Bicie było takie słabe, a ja ledwo przełykałam jedzenie, by jakoś utrzymać się na nogach. Gula w gardle nie miała szans zniknąć, gdyż wciąż starałam się być silna. Starałam się funkcjonować dla Kuby. On też mnie potrzebował jak nigdy. W nocy spaliśmy we dwoje popłakując razem w ciszy. Tomek wydawał się spokojny, wiedziałam, że cierpi, jednak nie chciał od nas współczucia. Czuł się odpowiedzialny za wszystko i mimo moich zapewnień wciąż w pewnym sensie obarczał się winą. Nie chciał z nami o tym rozmawiać i nie widziałam już późnej, żeby płakał. Po prostu się w sobie zamknął.

Pochmurny dzień zdawał się przeciągać msze w nieskończoność. Trumna na środku ołtarza była otwarta, a mój synek leżał nieruchomo w małym garniturku z zamkniętymi na zawsze oczami. Wiedziałam, że widzę, go po raz ostatni. Nie mogłam skupić się na słowach księdza. Widziałam tylko go, a łzy wciąż i wciąż płynęły bez końca. Widok Tomka, Kuby i kilku innych mężczyzn noszących małą trumnę zadał mi kolejny niewidzialny cios.

Kiedy już przenieśliśmy się na cmentarz ledwo utrzymywałam się na nogach. Czasami Kubuś łapał mnie za rękę i podtrzymywał bym nie upadła. Niespodziewanie po mojej prawej stanęła Emma.

- On był też naszą rodziną – szepnęła patrząc przed siebie – Nie mogłoby mnie tu zabraknąć.

Przytaknęłam powoli głową, bo o tym nie pomyślałam. Przecież nasze dzieci wychowywały się razem. Byli kimś więcej niż przyjaciółmi. Byli rodziną, której ja chciałam odmówić żałoby. Nie potrafię już myśleć logicznie, to za trudne. Złapałam Emme za rękę i mocno uścisnęłam. Przecież i ja traktowałam ich dzieci prawie jak swoje.

Powoli zaczęli podchodzić do mnie ludzie z kondolencjami. Tak bardzo nie chciałam tego momentu. Ludzie z pracy, sąsiedzi, daleka rodzina, koledzy z klasy Michała, przyjaciele i Mike. Przytulił mnie i powiedział, ze wszystko będzie dobrze, ale skąd on mógł to wiedzieć?

Chwile zajęło zakopywanie trumny, a w niej połówkę mojego serca. Powoli ludzie zaczęli odchodzić w kierunku bramy, jednak ja nie chciałam. Stanęłam przy świeżej mogile i nie zważając na nic po prostu klęknęłam. Z moich ust znowu wydobył się szloch. Zebrani zatrzymali się, jednak nikt nie podszedł bliżej. Chcieli pozwolić mi się wypłakać.

 Nagle poczułam czyjąś obecność zaraz za moimi plecami. Ktoś chwycił mnie mocno w ramiona obracając ku sobie.

- Mike – szepnęłam.

- Nie odsuwaj się proszę – powiedział – Widzę jak bardzo tego potrzebujesz. Chce być obok – mówił – pozwól mi sobie pomóc…

- Nie wiem czy cokolwiek.. - wydukałam szlochając.

- Csssiii – przerwał mi, kładąc palec na moich ustach – Nie chcę go zastąpić… Chcę tylko pomóc…

Pozwoliłam, wtuliłam się mocno w mężczyznę, który jakiś czas temu wyznał mi miłość. Chciałam aby już nigdy mnie nie puścił. Wiedziałam, że muszę wracać do domu, ale nie potrafiłam się odsunąć. Tak bardzo pragnęłam pocieszenia. Byłam świadoma, że wszyscy obecni na cmentarzu patrzą na mnie i nieznanego mężczyznę. Moja rodzina, moi przyjaciele. A jednak nikt inny nie podszedł.

Może byli w szoku? Może nie chcieli?

Nie wiem i kompletnie nie o tym chciałam teraz myśleć.

Siedzieliśmy tak wczepieni w siebie, a każdy żałobnik opuszczał kolejno cmentarz.

- Chodź – usłyszałam głos Tomka, jednak nie był on kierowany do mnie.

- A mama? - zapytał Kuba.

- Chodź – powtórzył, po czym usłyszałam oddalające się ostatnie kroki.

Zostaliśmy sami wciąż nie wstając z kolan. Nie wiem ile czasu tam spędziliśmy. Robiło się późne popołudnie, a z nieba zaczęły sypać się krople.

- Sam – Mike delikatnie pogłaskał mnie po plecach – Zaczyna padać.

- Nie chcę go zostawiać – wyszeptałam.

Mój towarzysz westchnął cicho, po czym delikatnie oswabadzając się z mojego uścisku, wstał i wziął mnie na ręce.

- Nie pozwolę Ci złapać zapalenia płuc.

Zaniósł mnie do swojego samochodu. Czułam się jak lalka. Bezwładna. Pusta.

Mimo, ze już nie wtuleni siedzieliśmy cicho patrząc jak wielkie krople spadają z nieba.

- Mama mi mówiła – powiedział Mike – Że niebo zawsze płaczę, gdy czysta dusza wstępuję do nieba.

Spojrzałam na niego smutno się uśmiechając.

- On był aniołkiem – szepnęłam – Więc właśnie wrócił do swojego miejsca.

- Musisz być silna Sam – złapał mnie za ramię – Nie zostałaś sama.

- Wiem Mike – ukryłam twarz w dłoniach – I tego się najbardziej boję. Muszę żyć, mimo że połowa mojego serca umarła.

Nie rozmawialiśmy więcej, a Mike postanowił, że odwiezie mnie do domu. Powoli robiło się ciemno, a ja potrzebowałam snu.

Wróciłam do domu dopiero późnym wieczorem. Kuba spał, a Tomek siedział w kuchni popijając jakiś ciemnobrązowy alkohol – chyba whiskey.

- O – powiedział nie podnosząc wzroku znad kubka – Kto to wrócił.

- Przepraszam, ale ciężko było mi odejść. - powiedziałam – Nie mogłam się pozbierać.

- Chyba nie aż tak – westchnął powoli wstając patrząc mi prosto w oczy.

- Co to niby miało znaczyć? -

- Może Ty mi powiesz?! - niemal krzyczał – Na pogrzebie własnego syna obściskujesz się ze swoim „KOLEGĄ”?!

Trzymał się za głowę, kiedy ja trawiłam powoli jego słowa.

- Widziałem jak Cię później niósł – złapał mnie za ramiona – Może prosto do łóżka co?

Nawet nie wiem kiedy moja ręka wystrzeliła i go spoliczkowała. Tomek dotknął czerwonego miejsca i spojrzał na mnie zdziwiony.

- Jak śmiesz?! - wysyczałam przez zęby – Nigdy bym Ci tego nie zrobiła! Właśnie zginął nasz syn, a Ty mimo wszystko rzucasz oskarżeniami na lewo i prawo! Obiecałam Ci coś. Pamiętasz jeszcze naszą umowę?

Odwrócił się do mnie plecami.

- Spójrz na mnie… - powiedziałam stanowczo – I powiedz mi teraz co czujesz?!

- O co Ci znowu chodzi?! Co według Ciebie mam powiedzieć?!

- Nic – szepnęłam – To jest właściwa odpowiedź. Jedyna prawdziwa. Przestałeś mnie kochać. Złamałeś więc dane mi kiedyś słowo.

-Sam… - zaczął.

- Oboje wiemy, ze to prawda – objęłam się ramionami – Od dawna to czułam, ale tak bardzo bałam się zapytać..

Mężczyzna z którym spędziłam tak wiele lat stał naprzeciw mnie starając się zrozumieć sytuacje.

- Nie wiem, czy poradzę sobie sam, bez was – powiedział w końcu – Nie rozumiem co się stało.

- To koniec. - szepnęłam – Nie jesteśmy ze sobą szczęśliwi i już nic tego nie zmieni.

justynka88013
Justyna

Creator

Comments (0)

See all
Add a comment

Recommendation for you

  • What Makes a Monster

    Recommendation

    What Makes a Monster

    BL 76.4k likes

  • Arna (GL)

    Recommendation

    Arna (GL)

    Fantasy 5.5k likes

  • Blood Moon

    Recommendation

    Blood Moon

    BL 47.9k likes

  • The Last Story

    Recommendation

    The Last Story

    GL 56 likes

  • Earthwitch (The Voidgod Ascendency Book 1)

    Recommendation

    Earthwitch (The Voidgod Ascendency Book 1)

    Fantasy 3k likes

  • Frej Rising

    Recommendation

    Frej Rising

    LGBTQ+ 2.8k likes

  • feeling lucky

    Feeling lucky

    Random series you may like

pozostac soba
pozostac soba

1.4k views3 subscribers

Dramat opisujący życie kobiety, która z pozoru odnalazła już swoje miejsce w świecie.
Subscribe

14 episodes

ROZDZIAL X

ROZDZIAL X

105 views 0 likes 0 comments


Style
More
Like
List
Comment

Prev
Next

Full
Exit
0
0
Prev
Next